plzh-CNenetdelvltnorues

Koniec boomu na biżuterię z bursztynem bałtyckim w Azji, pandemia czy inflacja nie przeszkodziły projektantowi w podjęciu decyzji o rezygnacji z dotychczasowych kontraktów na rzecz budowania własnej marki. Jego przewagą konkurencyjną jest… bursztyn…

3489 4
Kiedy umawialiśmy się na ten wywiad, powiedziałeś, że jesteś na niego gotowy jak nigdy przedtem. To dla Ciebie wyjątkowy czas?

Tak. Pod koniec ubiegłego roku zacząłem wprowadzać w życie nowy pomysł biznesowy zmierzający do zbudowania większej rozpoznawalności marki Kargul zarówno na rynku polskim, jak i rynkach zagranicznych. Przez ostatnich 7 lat pracowałem dla innych firm, dla których projektowałem i wykonywałem biżuterię, teraz stopniowo wygaszam tę działalność i zastępuję ją produkcją pod własną marką. Staram się też więcej „wychodzić” z pracowni, nawiązywać bezpośrednie kontakty, pokazywać się. Czas chyba również dlatego jest wyjątkowy, że mam wrażenie, że wreszcie mi się wszystko „składa”. A im bardziej mi się składa, tym więcej mam energii do działania, bo czuję, że to jest właśnie ta droga, którą chcę iść.

Czasy nie są łatwe. Nie masz obaw zmieniać modelu biznesowego właśnie teraz?

Wbrew pozorom myślę, że czas właśnie nie jest zły. Pandemia zmieniła rynek także w sensie pozytywnym, ponieważ go oczyściła. Sporo firm zajmujących się biżuterią zniknęło z niego w ostatnich latach – zarówno z powodu pogarszającej się koniunktury ogólnie, ale także w efekcie spadku zainteresowania wyrobami z bursztynem bałtyckim w Chinach. Sprzyjają mi także ogólnoświatowe trendy dominujące we wzornictwie oraz mentalności zwłaszcza młodych odbiorców, do których chciałbym trafiać z moją biżuterią. To wszystko utwierdza mnie w przekonaniu, że to jest jednak dobry czas na zmiany.

Co jest przewagą konkurencyjną marki Kargul?

Jest nią przede wszystkim pomysł na produkt, który wpisuje się w swoje czasy dzięki nowoczesnemu, minimalistycznemu wzornictwu oraz idei zrównoważonego rozwoju, a więc takiemu sposobowi produkcji, który nie wpływa negatywnie na środowisko. Pozwala na to technologia laserowa, w której powielam elementy poprzez system nacięć, zatrzasków, zakładek, by osiągnąć efekt trójwymiarowości w biżuterii. Laser oznacza całkowite odejście od tradycyjnych technik wytwarzania biżuterii – bez konieczności odlewania czy wytrawiania w kwasach – ale także przekłada się na wysoką jakość pracy uzyskiwaną już po krótkim przeszkoleniu pracowników. To wszystko składa się na innowacyjność – i to właśnie ona jest moją największą przewagą konkurencyjną.

Biżuteria inna dzięki sposobowi wytwarzania.

Dokładnie tak. Już od dłuższego czasu poszukiwałem takich rozwiązań, które pozwolą wykorzystać nowoczesne technologie do usprawnienia procesu produkcji. Trudno bowiem stworzyć coś nowego za pomocą młotka, który znany jest „od zawsze”, a znacznie łatwiej za pomocą nowych technologii, które oferują szeroką gamę nowych rozwiązań. W 2014 r. zacząłem stosować spawarki typu PUK, co pozwoliło mi odejść od technik odlewniczych. Wtedy produkowałem złotą biżuterię z bursztynem bałtyckim, która cieszyła się dużą popularnością, jednak koszty jej wytwarzania były stosunkowo wysokie, co musiało się przełożyć na cenę. Przez cały ten czas szukałem najlepszych rozwiązań, które pozwoliłyby mi stworzyć biżuterię prostą wizualnie a przy tym łatwą do wyprodukowania dzięki zastosowaniu najnowszych technologii. Biżuterię, która będzie się wpisywała w narrację swoich czasów – w moim przypadku jest to łącząca się z nowymi technologiami koncepcja zero waste. I która będzie miała to „coś”, co zaintryguje odbiorcę i sprawi, że będzie jej pożądał – w moim przypadku jest to bursztyn, na który ja patrzę nieco inaczej.

Ambitnego projektanta biżuterii można poznać m.in. po tym, że szuka własnego pomysłu na bursztyn.

W przypadku bursztynu trzeba umiejętnie połączyć przeszłość z przyszłością, czyli całą tę opowieść o bursztynie, jego wyjątkowości, ciepłej barwie i ponad 40 milionach lat, z prostym, lekkim, bazującym na geometrii wzornictwem. Większość ludzi kompletnie się nie spodziewa, że bursztynowa biżuteria może być nowoczesna i piękna i może im się podobać – i tu jest właśnie ten efekt zaskoczenia, na który zawsze czekam i który zawsze nadchodzi. Wow! – słyszę często od moich klientów – nie znamy takiego bursztynu, taki nam się podoba, właśnie taki chcemy.

Chcą go, ponieważ podoba im się wzornictwo, bursztyn w biżuterii ma mniejsze znaczenie.

Może i tak, ale bursztyn ma niezwykłą nośność sam w sobie. Pomyślmy, że zamiast bursztynu wstawiamy krzemień pasiasty czy piaskowiec – one nie mają aż takiej bogatej przeszłości, tej prawie 100-procentowej rozpoznawalności, takiego ogromnego bagażu pozytywnych skojarzeń i ciepłych emocji. A bursztyn ma to wszystko. Żeby „chwycił”, wystarczy go tylko pokazać w inny niż tradycyjny sposób.

Korzystasz więc z efektu zaskoczenia.

Dokładnie tak.

Tylko na bursztynie zbudowałeś swoją markę i swoją filozofię?

Aktualnie tak, bo dostrzegłem ten jego niesamowity potencjał, który idealnie dał się wprząc w moje myślenie o biżuterii. Z czasem zapewne coś się będzie zmieniać w mojej filozofii, zapewne pojawią się nowe kamienie, ale obecnie bursztyn jest jedyny i najważniejszy. Wynika to w dużej mierze z mojego dzieciństwa naznaczonego jego obecnością: mieszkałem – i nadal mieszkam – blisko morza, od 5. roku życia jestem emocjonalnie związany z Bałtykiem, który kojarzy mi się z wakacjami, przestrzenią, zabawą i dziecięcą wolnością. I poszukiwaniem bursztynów na plaży jako świetnym pomysłem na spędzenie czasu z rodzicami. Te wspomnienia stale są obecne a ich uosobieniem jest właśnie bursztyn. Więc gdybym miał się kiedyś zająć innymi kamieniami, musiałbym również z nimi poczuć tę bliskość, którą mam z bursztynem: dobrze się z nimi poczuć, spędzić dużo czasu w ich naturalnym środowisku, zbudować jakąś wspólną historię.

Jeden z Twoich naszyjników wkrótce będzie licytowany na aukcji w Desie. Przyznam szczerze, że mnie to zaskoczyło…

Mnie również… O tym, że ten naszyjnik trafił na aukcję, dowiedziałem się zupełnie przypadkowo. To wzór z 2015 r., który powstał w ograniczonej liczbie egzemplarzy. Dla mnie osobiście jest on bardzo ważny, ponieważ przetestowałem na nim pewne rozwiązania, które pozwoliły mi się rozwinąć i dojść tu, gdzie jestem teraz. Ogromnie jestem ciekaw, jak potoczą się losy tego naszyjnika, czy znajdzie się nabywca… Przyznam szczerze, że trochę nawet rozpiera mnie duma, że to właśnie naszyjnik wykonany w mojej pracowni znalazł się w kolekcji dzieł sztuki jubilerskiej domu aukcyjnego Desa… Niezależnie od finału tej aukcji we współpracy ze znanym artystą planuję stworzyć kolekcję, która mogłaby być eksponowana i wystawiona na licytację właśnie w domu aukcyjnym.

Kolekcję biżuterii?

Nie chciałbym zdradzać zbyt wielu szczegółów na tak wczesnym etapie realizacji tego pomysłu… Ale nie, nie będzie to biżuteria, tylko przedmioty pełniące funkcję zarówno ozdobną, jak i praktyczną. I oczywiście z bursztynem. Większość rozwiązań mamy już dopracowanych, obecnie obmyślamy strategię promocji. Mam nadzieję, że ta kolekcja przyczyni się do dalszego umacniania pozytywnego wizerunku bursztynu bałtyckiego. Startuję z nieco łatwiejszej pozycji, ponieważ wiele zostało już do tej pory zrobione w tym zakresie, np. dzięki filmom „Warsztaty świata – Anna Orska w Stolicy Bursztynu” czy serii „Złoto Bałtyku”. Szczególnie ten drugi film sprawił, że ludzie zaczęli szukać bursztynu na plaży, wymieniać się na forach internetowych informacjami, jakie buty kupić czy jakiej latarki użyć. Zbierają go głównie dla przyjemności – a to oznacza, że budują z nim więź emocjonalną. Bursztyn jest już viralem, zyskuje silnie na popularności.

Dokładnie jak u Ciebie: bursztyn = emocje.

Bardzo bym chciał, żebyśmy kierowali się dobrymi emocjami – także w naszym kontakcie z bursztynem.