plzh-CNenetdelvltnorues
Zakończyły się jedne z największych targów biżuterii i minerałów na świecie Tucson Gem Show w Arizonie. Mimo spadku wartości sprzedaży, wystawcy oferujący bursztyn są raczej zadowoleni.

Jak już pisaliśmy w poprzednich relacjach, grupa wystawców z Polski była reprezentowana przez niemal 20 firm występujących na targach J.O.G.S. (kilka pojedynczych stoisk z bursztynem z Polski było także zlokalizowanych w innych halach). W związku z trudnościami na rynku amerykańskim nie były to łatwe targi. Sytuacja była na tyle trudna do przewidzenia, że tuż przed rozpoczęciem imprezy kilka polskich firm zrezygnowało z udziału w nich mimo wcześniejszego uiszczenia opłaty. Gorącą atmosferę tegorocznych targów dodatkowo podgrzała bezpośrednia konfrontacja z firmami, m.in. z Chin, proponującymi tani bursztyn bałtycki oraz jego namiastki. Stoiska firm z Azji, oferujących biżuterię naśladującą wzory niektórych znanych polskich projektantów, znajdowały się w bezpośrednim sąsiedztwie, tworząc „strefę niskich cen” – jak określa to zjawisko R. Dębski z firmy Art Jewelry. Mariusz Gliwiński, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Bursztynników, dodaje: „Nie mam nic przeciwko używaniu różnych materiałów; w Tucson można kupić piękną biżuterię z bursztynu bałtyckiego, dominikańskiego, chiapas, kolumbijskiego oraz plastiku. Należy po prostu uczciwie informować klienta o zastosowanych materiałach. Dlatego zachęcam firmy do opisywania na fakturach pochodzenia surowca, np. bursztyn bałtycki czy bursztyn kolumbijski. Uwiarygodnia to wizerunek producenta oraz jest podstawą do ewentualnych roszczeń ze strony kupującego.”

„Było lepiej niż się spodziewaliśmy”
Pomimo konkurencji cenowej, firmy oferujące najwyższej jakości bursztyn bałtycki oraz biżuterię unikatową w zasadzie nie obawiają się zagrożenia. „Producenci tzw. masówki nie są dla nas problemem. W tym roku, mimo gorszej sytuacji handlowej, mamy bardzo dużo zamówień i kontaktów, które zaowocują dopiero po targach – mówią Edyta Smorawska i Marcin Tomaszewski. Wiele firm, aby sprostać trudnej sytuacji, zaprezentowało w tym roku na J.O.G.S. specjalny, bardziej wyszukany asortyment. I tak firma Ambermoda pokazała swoją najnowszą kolekcję bursztynowo-diamentową „Konstelacja”, na stoisku firmy RAV Krzysztofa Basiukiewicza można było podziwiać bogatą ofertę kamei, przygotowanych specjalnie na te targi, a firma A&A Srebro Style zaproponowała nową linię z imponującymi bryłami bursztynu. „Klienci szukają dobrych projektów i dobrych kamieni, zapotrzebowanie na dobrą jakość będzie zawsze, choć dość trudno jest sprzedawać biżuterię średniej klasy w granicach 500-1000 USD za sztukę" – dodają państwo Pomianowscy, którzy w tym roku po raz pierwszy wzięli udział w targach w USA.
Większość firm deklaruje spadek wartości sprzedaży o ok. 30% w stosunku do ubiegłego roku. Tomasz Michalski z firmy Silvam ocenia, że wprawdzie sprzedaż w tym roku utrzymała się na podobnym poziomie, to zyski nie rekompensują niekorzystnego przelicznika. Dla większości kupców bezpośrednią przyczyną mniejszych zakupów był wyjątkowo nieudany sezon świąteczny. Pomimo kryzysu, siła nabywcza dolara (w przypadku produktów amerykańskich czy azjatyckich) prawie się w USA nie zmieniła. Zdecydowanie wzrosły za to w ceny towarów importowanych z Europy. Amerykanie na pewno potrzebują czasu, żeby przyzwyczaić się do nowej sytuacji i zaakceptować wyższe ceny biżuterii z Polski. Na targi do Arizony przyjechało w tym roku więcej niż zwykle kupców z Meksyku, Afryki i Europy. „Było lepiej niż się spodziewaliśmy" – podsumował targi Rafał Żukowski z firmy Enzo.

Potrzeba promocji bursztynu
Kolejnym problemem, na który zwróciła uwagę większość wystawców, jest brak kompleksowej promocji bursztynu. Organizator targów J.O.G.S. przeznacza ogromne nakłady finansowe na promocję, należy jednak pamiętać, że są to targi stosunkowo nowe (w tym roku odbyła się piąta edycja). Jedną z głównych atrakcji J.O.G.S. jest Pawilon Bursztynowy, któremu brakuje zdecydowanej i dobrze poprowadzonej kampanii reklamowej. Powinna o nią zadbać grupa polskich wystawców – wielu kupców trafia do Tucson Expo Center przypadkowo i są przeważnie zaskoczeni tak bogatą ofertą wyrobów i biżuterii z bursztynu bałtyckiego. „Postaram się uzyskać zgodę na umieszczenie targów w Tucson na liście imprez dofinansowywanych przez Ministerstwo Gospodarki. Będziemy także rozmawiać z wystawcami na temat sfinansowania kampanii promującej bursztyn podczas targów w 2009 roku” – mówi Mariusz Gliwiński. Ze strony organizatora J.O.G.S. padła propozycja, aby w przyszłym roku umieścić reklamę bursztynu na busach kursujących między halami targowymi na terenie całego miasta. Ciekawe, czy polscy wystawcy będą potrafili się na tyle zmobilizować, aby doprowadzić do realizacji takiej kampanii.
Pomimo zalewu rynku tanimi produktami bursztynopodobnymi, braku pomocy ze strony polskiego rządu i ostatnio także znacznego wzrostu kosztów produkcji, polscy wystawcy są dobrej myśli. „Wszyscy tegoroczni wystawcy z Polski zgłosili chęć udziału w kolejnej edycji targów. Już w tej chwili mamy także deklaracje udziału ze strony nowych firm z tego sektora” – mówi Zhanna Brodetsky, organizator targów J.O.G.S.

Niebawem portal amber.com.pl zamieści szczegółowy przewodnik po rozmaitościach bursztynowych zaobserwowanych na targach w Tucson. W artykule znajdą Państwo m.in. opis fascynującej biżuterii z bursztynem chiapas w stylu Majów oraz rozmowę z właścicielem jednej z największych firm amerykańskich, oferującej bursztyn bałtycki w połączeniu z jaspisem z pustyni Gobi.

Fot. Małgorzata Gliwińska