plzh-CNenetdelvltnorues
Stoisko firmy Enzo na targach JOGS

Wzrost liczby nowych miejsc pracy, pobudzenie popytu wewnętrznego, spodziewany wzrost płac – najnowsze dane z rynku amerykańskiego napawają optymizmem. Czy polscy producenci biżuterii z bursztynem mają już powody do zadowolenia?

Pierwsze nieśmiałe oznaki poprawy sytuacji na tamtejszym rynku bursztynu były widoczne już w ubiegłym roku, w tym tendencja wzrostowa utrzymała się. „Od moich klientów wiem, że w 2014 r. mieli najlepsze obroty od kilku lat, co oznacza, że Amerykanie znowu wydają pieniądze na biżuterię. Zauważyłem także powrót naszych dawnych klientów po dłuższej przerwie wywołanej kryzysem – wnoszę więc, że również wyroby z bursztynem znowu, choć powoli, znajdują nabywców. Zamówienia to potwierdzają” – podsumowuje Rafał Żukowski z firmy Enzo, uczestnik tegorocznych targów JOGS w Tucson.

Oznaki poprawy zauważa też Joanna Gęsiarz z S&A: „Na rynku amerykańskim niezmiennie najważniejsza jest cena – wszyscy chcą mieć jak najlepszy towar za jak najniższą cenę. Nie mam jednak powodów do narzekań: obroty na targach zwiększyły się w stosunku do roku 2013, co jest niewątpliwym sukcesem, a zostały wypracowane przede wszystkim przez drobną biżuterię z bursztynem. Sprzedaliśmy też kilka dużych spektakularnych wisiorów z bursztynem – ich nabywcami były galerie poszukujące unikatowych wyrobów”.

Jej zdaniem, w tym roku w Tucson było znacznie mniej klientów, którzy też znacznie ostrożniej dokonywali zakupów i zamówień. Potwierdza to Rafał Żukowski, który tłumaczy ich absencję niesprzyjającą pogodą, a w przypadku klientów z Kanady i Meksyku – słabą kondycją ich waluty w stosunku do dolara amerykańskiego. Rozpiętość ich zainteresowań była bardzo duża i obejmowała właściwie całe spektrum bursztynowych wyrobów i cen. „Rynek amerykański jest ogromny i jest na nim miejsce na każdego rodzaju biżuterię. Kiedyś powodzeniem cieszył się bursztyn zielony i koniakowy, dziś coraz częściej doceniany jest również bursztyn naturalny, zwłaszcza żółty i mleczny. Mam wrażenie, że dzieje się tak m.in. pod wpływem Chińczyków mieszkających w USA – Amerykanie powoli chcą tego samego, bo już wiedzą, że to jest cenione” – mówi Żukowski.

Budowaniu wizerunku bursztynu jako cennego i cenionego kamienia nie sprzyjają jednak akcje wyprzedawania wyrobów po cenach poniżej rynkowych. W czasach świetności rynku amerykańskiego i niskich cen surowca zdarzało się nie raz, że wystawcy z Polski konkurowali między sobą, zbijając ceny w dół. Sytuację z tegorocznych targów JOGS trudno nazwać wojną cenową – była to raczej wyprzedaż bez zważania na konsekwencje dla innych graczy na rynku.

USA to niezmiennie bardzo ważny rynek dla polskich producentów biżuterii z bursztynem. Od kilku lat trzon polskich wystawców na JOGS pozostaje właściwie niezmienny. „Targi to szansa na podtrzymanie kontaktów handlowych z odbiorcami z tej części świata – przetrwaliśmy kryzys i wiemy, że to była słuszna decyzja. Także dlatego, że musimy dbać o dywersyfikację rynków zbytu – opieranie się tylko na jednym jest zbyt niebezpieczne zarówno dla pojedynczych firm, jak i dla całej branży” – przekonuje Żukowski.