plzh-CNenetdelvltnorues
Marcin Tymiński na targach w Dubaju

Projektant biżuterii Marcin Tymiński o sukcesie w Dubaju i rozwijaniu wzornictwa przy zachowaniu własnego stylu.

Czy trzeba dużo odwagi, by podbijać rynek arabski – tak odmienny od europejskiego?

Nie wiem czy to odwaga... Sytuacja ekonomiczna poniekąd zmusza nas do ryzyka – także w branży jubilerskiej. Codziennie wiele osób zadaje sobie pytanie, jakie są trendy, czy lepiej zrobić rzeczy małe i matowe, czy duże i polerowane. Które targi wybrać: tańsze niedaleko domu, czy drogie i duże na drugim końcu świata? Naprawdę trudno się zdecydować, zwłaszcza że wiąże się to często z niemałymi inwestycjami. Ja i mój wspólnik zaryzykowaliśmy, wystawiając się w bardzo bogatym kraju, poza ogarniętą kryzysem Unią Europejską i nie znając specyfiki tego rynku.

Postawiliśmy przede wszystkim na design – dobre wzornictwo zawsze się sprawdza. W Emiratach złoto wysokiej próby i najszlachetniejsze kamienie to standard, więc nie bylibyśmy w stanie nikogo zaskoczyć samym materiałem. Sam do końca nie byłem pewien, jak odbierze nas lokalny klient, czy zachwyci go ręczne wykonanie i moje wzornictwo. A może po prostu nas nie zauważy w morzu złota i brylantów...?

Specjalnie z myślą o targach w Dubaju powstała zupełnie nowa kolekcja. Jak projektuje się biżuterię dla odbiorcy o zupełnie innych tradycjach estetycznych?

Nad kolekcją pracowałem dwa i pół miesiąca, firma A.J. Diament dostarczyła mi najwyższej jakości brylanty, które oprawiłem w złoto próby 750. Jestem zadowolony z efektów mojej pracy, a fakt, że w Dubaju część tej kolekcji od razu znalazła nabywców świadczy o jej sukcesie. Wszyscy, którzy starają się wchodzić na nowe rynki wiedzą, jak trudne są początki.

Swoją biżuterią podbiłeś ostatnio także Londyn i Paryż – co sprawia, że podoba się ona w krajach o różnych gustach i poczuciu estetyki?

Od wielu lat sprzedaję biżuterię na całym świecie i faktycznie wszędzie sprzedaje się co innego. Dlatego też nie warto trzymać się kurczowo jednego wzoru, który gdzieś tam odniósł sukces, w innym kraju może być zupełnie na odwrót. Najważniejsze dla mnie jest rozwijanie wzornictwa bez utraty własnego, charakterystycznego stylu.

A kiedy przyjdzie czas na podbój Polski?

Polskę podbijam od kilkunastu lat (śmiech). Nie wiem czy w ogóle można ją podbić... Dla mnie ogromnym sukcesem jest już sam fakt, że istnieję na rynku i utrzymuję ze swojej pracy rodzinę i pracownię. I mam oczywiście wiele satysfakcji. Obecnie znacznie trudniej niż projektować jest sprzedawać – i to chyba powoli staje się sztuką....