Targi inhorgenta w Monachium są uważane za „stolicę europejskiego designu”. Nic dziwnego, że niczym do Mekki ciągną tam polscy projektanci i twórcy biżuterii artystycznej. W tym roku swoje najnowsze kolekcje pokaże tam niespełna 40 firm.
„Z punktu widzenia biżuterii designerskiej jest to najlepsza impreza targowa w Europie” – przyznaje projektant Marcin Zaremski, właściciel warszawskich galerii Metal, który w Monachium będzie się wystawiał po raz 13. To długoletnie doświadczenie na niemieckim rynku pozwoliło mu idealnie wpasować się w gusta odbiorców, co – jak sam przyznaje – nie było takie trudne, ponieważ „kultura estetyczna, w której ja zostałem wychowany, jest spójna z gustem ukształtowanym w Niemczech”. Jego sukces na tym rynku przyczynił się także do zmiany dotychczas nienajlepszego image polskiego designu, postrzeganego przez długie lata głównie przez pryzmat masowych, pamiątkarskich ozdób ze srebra i bursztynu.
Co spowodowało, że biżuteria „made in Poland” cieszy się w Niemczech tak dużym zainteresowaniem? Choć również wzornictwo staje się coraz bardziej „globalne”, to Polakom udało się jednak zachować pewną stylistyczną odrębność, lekkość i świeżość spojrzenia, potrafią zaskoczyć nowatorstwem. A przy tym nadal spełniać wymogi estetyczne niemieckich galerystów, wpasowując się w gust ich odbiorców. Christel Trimborn, niemiecka dziennikarka specjalizująca się w tematyce mody i biżuterii, podsumowała to zjawisko następująco: „Generalnie odnoszę wrażenie, że polski design jest znacznie bardziej żywy i formalnie nie tak mocno ograniczony jak na przykład niemiecki design. Na mnie biżuteria polskich twórców często nie robi wrażenia surowej i poważnej, tylko jakby potraktowanej w sposób zabawowy – jak gdyby twórcy czerpali wyjątkowo dużo przyjemności z obcowania czy też eksperymentowania z materiałami”.
Ale samo tylko wzornictwo to dziś za mało, by odnieść sukces na jakimkolwiek rynku. Potrzebna jest też wysoka jakość wykonania i solidność – w tych dziedzinach zarówno projektanci, jak i producenci mogą śmiało konkurować z zachodnimi firmami. Obecnie – chyba bardziej niż kiedykolwiek wcześniej – ogromne znaczenie ma cena, a tu Polacy ciągle jeszcze są konkurencyjni. Naszą specjalnością jest srebro – ten kruszec w czasach kryzysu i przy szalejących cenach złota dostał nową szansę na światowym rynku jubilerskim.
Czym jest więc „polski design w biżuterii”? Trudno o jednoznaczną definicję. Z pewnością bazuje on głównie na srebrnych formach, ale używane są także inne materiały: stal, tytan, miedź, a na drugim biegunie złoto i platyna. ale nie o materiały tu chodzi, tylko o twórczą odwagę, by eksperymentować z nowatorskimi materiałami, formami czy technikami. Polskie wzornictwo kojarzy się niezmiennie mocno z bursztynem – zwłaszcza wśród zagranicznych odbiorców – ale ten „dzisiejszy“ bursztyn jest zupełnie inny niż jeszcze 10 czy 20 lat temu: odkurzony, interpretowany na nowo, przestał być w wyrobie najważniejszy – teraz liczy się przede wszystkim ciekawy pomysł na oprawę, a nie, jak dawniej, sam kamień.
Kolejnym czynnikiem jest z pewnością charakterystyczne dlań bogactwo form – nowoczesnych i utrzymanych w kobiecej stylistyce. Choć trzeba przyznać, że nierzadko są to ozdoby dla odważnych kobiet, które właśnie za pomocą biżuterii chcą się wyróżnić, podkreślić swoją indywidualność, ceniących sobie w biżuterii bardziej ponadczasowość niż modne trendy. Szkoda tylko, że Niemki mają tej „odwagi” więcej niż Polki.
Jakich polskich twórców będą gościć tegoroczne targi inhorgenta? Polskę reprezentować będą znani projektanci – m.in. Arek Wolski (jedyny polski laureat konkursu inhorgenta innovation), Marcin Tymiński (Mishu Design), Jacek Byczewski (JB Design), Jacek Ostrowski (Ostrowski Design), Marcin Zaremski, jak i stawiający w Monachium swoje pierwsze kroki: Michalina Owczarek, Małgorzata Kalińska.