Piotr Wajcht

„Bursztyn jest niezwykły! Jest wesołym, optymistycznym kamieniem, który się śmieje" – twierdzi Piotr Wajcht. Po ten kamień projektant sięgnął 2 lata temu, kiedy zaczynał tworzyć biżuterię autorską. „Wszyscy tu na Wybrzeżu zaczynamy od bursztynu, on jest jak imperatyw – sam się niejako narzuca. Łatwo i szybko się obrabia, ale też łatwo go zepsuć" – wyjaśnił. On sam ceni w nim „zastaną formę, barwę i grafikę" – twierdzi, że wystarczy je tylko dostrzec i umiejętnie wykorzystać.

O tym, że on sam tę umiejętność posiadł, świadczą stale rozbudowywane cykle jego autorstwa, m.in. Spacer po plaży czy Duszki morskie – z różnego rodzaju znalezisk wyrzuconych przez morze powstaje biżuteria. Na szczególną uwagę zasługuje cykl Twarze inspirowany twórczością Igora Mitoraja: fragmenty ludzkich twarzy wyrzeźbione w bursztynie oraz „wykute" w srebrze czy tytanie. W podobnym stylu utrzymany jest cykl Wenecja z pełnymi ekspresji maskami karnawałowymi zaadaptowanymi do potrzeb biżuterii.

Najnowszy cykl w jego dorobku to Wikingowie. Prace powstały na zamówienie Nord Amber Gallery ze Sztokholmu. „Są to formy wikingowskie widziane i tworzone przez Polaka" – podsumowuje nieco żartobliwie Piotr Wajcht. I wyjaśnia: „Tak naprawdę trudno przełożyć symbole z kamieni runicznych na język współczesnej biżuterii. Dlatego są to moje motywy na motywach wikingowskich".

Cykle Piotra Wajchta nie są zamknięte i w przeciwieństwie do kolekcji można je stale rozbudowywać: „Często do nich wracam i w zależności od nastroju powstają nowe prace. Obecnie pracuję nad kontynuacją Spaceru po plaży".