piątek, 26 września 2008 12:19

Przyszłość widzę pesymistycznie - rozmowa z Leszkiem Dulińskim

Napisała 
Oceń ten artykuł
(3 głosów)
Firma Balt założona przez braci Leszka i Adama Dulińskich specjalizuje się w produkcji obiektów użytkowych oraz biżuterii srebrnej i złotej zdobionych bursztynem bałtyckim. Jest członkiem Gdańskiego Centrum Bursztynu i posiada rekomendację Międzynarodowego Stowarzyszenia Bursztynników. Współwłaściciel firmy Leszek Duliński opowiada nam o trudnej sytuacji na globalnym rynku bursztynu i perspektywach na najbliższą przyszłość.

Początek roku był dla branży dość trudny i wiele się mówiło o konieczności poprawiania wzornictwa i jakości produktu, by być bardziej konkurencyjnym. Jednak tylko nieliczne firmy wprowadziły nowe kolekcje. Dlaczego?
Leszek Duliński: O nowych wzorach i dalszym poprawianiu jakości należy myśleć cały czas, nie tylko w sytuacjach zagrożenia i spadku sprzedaży dotychczasowego asortymentu – wtedy już zazwyczaj jest na to za późno. Mnie nurtuje jednak inne pytanie: czy w trudnej sytuacji rynek będzie w stanie jeszcze wchłonąć nowe wzory? Moim zdaniem nie. Bo jeśli dany odbiorca ma przeznaczone na zakupy konkretne fundusze, to jest to tylko kwestia zakupów u tej a nie innej firmy, ale w ramach tych samych ograniczonych możliwości finansowych. Trzeba pamiętać, że zarówno wyprodukowanie, jak i wprowadzenie na rynek nowych wyrobów oznacza dodatkowe koszta dla firmy.

Przed targami Ambermart sytuacja w branży bursztynniczej była dosyć napięta, nie brakowało doniesień o zamykaniu firm i zwalnianiu pracowników. Od którego momentu pogorszenie kondycji branży stało się zauważalne?
Tak naprawdę sytuacja zaczęła się pogarszać po tegorocznych targach Amberif. Wprawdzie spodziewaliśmy się, że będzie to słabszy rok ze względu na umacniającą się złotówkę, ale nie sądziliśmy, że aż tak się ona pogorszy. Aby sprzedaż była opłacalna, producenci zostali zmuszeni do podniesienia cen. Niektórzy próbowali przejść z dolara na euro, ale zabieg ten nie został zaakceptowany przez odbiorców hurtowych rozliczających się dotychczas w USD. Załamanie rynku amerykańskiego okazało się prawdziwą katastrofą – my straciliśmy w ten sposób ok. 80% zamówień. Zyskowność spada, cena surowca dramatycznie rośnie – wygląda na to, że musimy się odbić od dna, by sytuacja uległa poprawie.

Czy to jest powód, dla którego firma Balt postanowiła nie wystawiać się na targach Ambermart?
Na Ambermarcie wystawialiśmy się przez 3 lata, w tym roku zrezygnowaliśmy z naszego udziału w tej imprezie. Tradycyjnie tuż przed targami – czy to Amberif, czy Ambermart – klienci przyjeżdżają kilka dni wcześniej i dokonują pierwszych zakupów. Tak też było i w tym roku. Wychodząc z takiego założenia, postanowiliśmy zaryzykować, wiedząc, że i tak zbyt wiele na tym nie stracimy.

Wzburzenie wystawców Ambermartu wywołała obecność przedstawicieli firm, które nie miały własnych stoisk i próbowały „przejmować” klientów. Zarzut ten był kierowany także pod adresem firmy Balt. Jak Pan mógłby to wyjaśnić?
A po cóż miałbym to robić? Wszyscy klienci i tak byli u nas przed targami.

Firmy Balt nie będzie także na targach Złoto Srebro Czas w Warszawie. Dlaczego?
Ze względu na brak efektów. To nie są targi dobre dla bursztynu – jak sama nazwa wskazuje, jest to impreza dobra dla firm oferujących złoto, srebro i zegarki. Tu przychodzą klienci głównie z Polski, trochę inni niż na Amberifie, którzy nie są naszą grupą docelową. Owszem, z bursztynem można by zawojować Warszawę, ale nie z takim asortymentem jak nasz, tylko bardziej dopasowanym do potrzeb galerii.
Poza tym powszechnie wiadomo, że ten kto chce kupić bursztyn, nie jeździ do Warszawy, tylko do Gdańska. A nawet nigdzie nie musi jeździć, bo przedstawiciele producentów sami do niego przyjadą. Z rozrzewnieniem wspominam lata 90., kiedy sklepy same prosiły o kontakt i nową, dużą dostawę...

Czy jednak nie warto zawalczyć o rynek polski, zwłaszcza w obecnej sytuacji, kiedy złotówka jest mocna, a wielu dotychczasowych eksporterów zaczyna poszukiwać rodzimych odbiorców, by zrekompensować sobie choć trochę straty w eksporcie?
Na pewno byłby to dobry kierunek, gdyby Polki chętniej kupowały bursztynową biżuterię. A tymczasem nie są one w stanie skonsumować wszystkiego, co już na tym rynku jest. Nie ma też wystarczającej świadomości – Polki nader chętnie kupują plastikowe ozdoby oferowane w sklepach sieciowych typu H&M, Reserved czy Zara, żyjąc w przekonaniu, że jest to ładne i modne. Niestety, pisma kobiece utwierdzają ich tylko w tych wyborach, lansując chińską tandetę.
Nasza firma jest obecna na rynku polskim poprzez współpracę z dużymi odbiorcami hurtowymi.

Jak Pan myśli, jakiego scenariusza rozwoju sytuacji na rynku możemy się spodziewać?
Tak naprawdę należało by się z tym pytaniem zwrócić do wróżki (śmiech). Optymiści twierdzą, że kryzys potrwa jeszcze do końca roku, pesymiści, że będziemy musieli się z nim zmagać aż około 3 lata. Ja patrzę na rozwój sytuacji raczej pesymistycznie i moim zdaniem należy się spodziewać jeszcze większego kryzysu. Gdyby rynek był chłonny na produkty, to istniała by pewna nadzieja. Jednak teraz rynek się raczej zamyka. Dodatkowo oferta dóbr konsumpcyjnych adresowana do kobiet jest zbyt bogata i zbyt kusząca. Biżuteria, niestety, plasuje się w końcówce potrzeb konsumenckich. Widzę natomiast duże szanse rozwoju w sektorze biżuterii luksusowej.

Bursztyn nie ma raczej szans na bycie towarem luksusowym.
Żadnych! O luksusie świadczy cena wyrobu, jego unikatowość i świadomość klientów. Krzemień pasiasty występuje tylko w Polsce i wydobywa się go w znacznie mniejszych ilościach niż diamenty, a to nie czyni z niego jeszcze towaru luksusowego.

Potrzebna jest jeszcze promocja.

Pojedynczych firm nie stać na szeroko zakrojoną kampanię promocyjną bursztynu. Musiało by się skrzyknąć co najmniej kilka dużych firm i dopiero one mogłyby podjąć jakieś wspólne działania w tym kierunku. Swego czasu takiego zadania mogło się podjąć Gdańskie Centrum Bursztynu, ale szansa ta została zaprzepaszczona. Choć trzeba przyznać, że idea stworzenia Gdańskiego Centrum Bursztynu była dobra, ale jak zwykle wszystko rozbiło się o mentalność ludzką – dla niektórych Manhattan oznaczał jedynie dodatkowe profity. W zamyśle miało to być miejsce reprezentacyjne, w którym z racji pewnej specjalizacji poszczególnych firm mieliśmy się także wymieniać klientami. Potencjał był ogromny: wspólna koncepcja marketingowa, wspólne reklamy i wyjazdy na targi. Szkoda, że to nie wyszło.
Anna Sado

Dziennikarz branżowy specjalizujący się w tematyce jubilerskiej. Od 2007 roku współtworzy Bursztynowy Portal amber.com.pl.

Email Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Skomentuj

Reklama

Komentarze

  • kasandra Jestem laikiem w tym temacie ale mieszkam nad morzem i lubie zbierac bursztyn i tak nazbieralam przez 40 lat ponad kilogram i zalany mam wodą przez te wszystkie lata i… Skomentowane przez kasandra
    To się nigdy nie skończy… - rozmowa z prof. Barbarą Kosmowską-Ceranowicz
  • Jar-Jan Witam. Moja przygoda z bursztynem i biżuterią zaczęła się 25 lat temu, idąc od pracowni do pracowni nabywałem doświadczenia i umiejętności z czasem fascynacja tym zawodem przeobraziła się w coś… Skomentowane przez Jar-Jan
    Wykwalifikowani bursztynnicy pilnie poszukiwani
  • Sławomir Fijałkowski ...a jaką ofertę zatrudnienia mają dla absolwentów wzornictwa (nie tylko gdańskiej ASP) bursztyniarze? chętnie przekażę potencjalnie zainteresowanym (poproszę tylko o poważne oferty - konkurencyjne wobec architektury, projektowania gier komputerowych, produktu,… Skomentowane przez Sławomir Fijałkowski
    Niczego nie planowałem – rozmowa z Wojciechem Kalandykiem
  • Henryk trzy razy pracodawcy mi nie zapłacili 5000 w plecy za wykonaną pracę , zwalniali z dnia na dzień jak nie mieli zamówień , za 20 letnie doświadczenie śmieszne wynagrodzenie .… Skomentowane przez Henryk
    Wykwalifikowani bursztynnicy pilnie poszukiwani
  • Trzezbor Piekutowski Mnie interesuje jedna rzecz: Dlaczego, ježeli istnieja arhiwalne zdjecia na ktorych nawet w internetowej formie mozna rozpoznać kształty poszczegolnych kawalkow bursztynow w panelach, nie zrobiono tego wiernie? W kopi nie… Skomentowane przez Trzezbor Piekutowski
    Rekonstrukcja zaginionej Komnaty