niedziela, 31 grudnia 2017 13:24

Bursztynowy Ołtarz jest ukończony w połowie – rozmowa z Mariuszem Drapikowskim

Napisała 
Oceń ten artykuł
(4 głosów)
Bursztynowy Ołtarz w kościele św. Brygidy w Gdańsku Bursztynowy Ołtarz w kościele św. Brygidy w Gdańsku

Doniesienia mediów na temat Bursztynowego Ołtarza od samego początku jego powstawania były przesadzone. Mariusz Drapikowski, współtwórca Ołtarza i twórca wielu znaczących dzieł bursztynowych o tematyce sakralnej, prostuje: projekt jest zrealizowany zaledwie w połowie.

Czy Bursztynowy Ołtarz to najdłużej przez Ciebie realizowany bursztynowy projekt?

Przeze mnie tak, ale generalnie nie. Mówiąc o Bursztynowym Ołtarzu bardzo często odnosimy się do innej realizacji architektonicznej uznawanej za dotychczas największą, mianowicie do Bursztynowej Komnaty, która była budowana przez 60 lat. Gdybyśmy na początku mieli do dyspozycji odpowiednie środki, czyli przede wszystkim wystarczające ilości surowca bursztynowego, Ołtarz zostałby zrealizowany w ciągu 5-6 lat. Tymczasem Ołtarz jest budowany od 17 lat: przez ostatnie dwa lata projekt był realizowany pod nadzorem prof. Radwańskiego i w konsultacji z arcybiskupem Sławojem Leszkiem Głódziem, wcześniejsze prace prowadzone były pod moim nadzorem.

Kiedy podejmowano decyzję o budowie Ołtarza, bursztyn był wyjątkowo tani. Ten czas niestety nie został wykorzystany.

To nie było tak. Czas był rzeczywiście dobry, ponieważ niskie ceny surowca sprzyjały hojności w jego ofiarowaniu. Bursztynnicy mieli ogromną nadzieję, że ta inwestycja i ogromne zaangażowanie prałata Henryka Jankowskiego, proboszcza parafii św. Brygidy, dorowadzą do uruchomienia wydobycia surowca na Pomorzu. Media wtedy rozpisywały się, że prałat chce wydobywać bursztyn, bo starał się o koncesję. Prawda jest taka, że prałat wspierał starania o koncesję na wydobycie dla firmy, która zajmowała się pogłębianiem dna morskiego, ponieważ wydobyty w ten sposób surowiec miałby trafić na rynek. Z kolei bursztynnicy zadeklarowali, że jeśli będzie można łatwo zakupić surowiec na rynku, chętnie przekażą jakąś jego część na budowę ołtarza.  Tak czy inaczej środowisku bursztynników należy się wielki ukłon – gdyby nie ich hojność, szata Matki Boskiej nie byłaby tak imponująca.

Podobno na realizację Bursztynowego Ołtarza – przynajmniej w tej pierwotnej wersji – miało zostać zużyte 10 ton bursztynu. Ile było potrzeba na tę aktualnie zrealizowaną koncepcję?

Mam wrażenie, że niektórzy specjalnie podają zawyżone liczby, żeby wzbudzić większe zainteresowanie, a może nawet sensację. Pierwotnie zakładaliśmy, że na realizację projektu na samej tylko nastawie ołtarzowej potrzebujemy ok. 5-6 ton surowca, z czego ok. 1/3 zostanie faktycznie zużyta, a ok. 2/3 będą stanowiły odpady. Wolałbym się nie koncentrować na wadze użytego bursztynu, bo to tylko niepotrzebnie budzi ciekawość i prowadzi do przeliczników cenowych. Zamiast skupiać się na tym, jak wielka jest hojność ofiarodawców, czyli ile ten ołtarz kosztował, lepiej pomyśleć, jak Ołtarz wpłynie na promocję Gdańska w świecie. Gdańska, który jest Światową Stolicą Bursztynu, a Ołtarz będzie po ukończeniu największą realizacją architektoniczną wykonaną w bursztynie: z 13 m wysokości i 120 m2 powierzchni będzie o połowę większy i 3 razy wyższy od Bursztynowej Komnaty.

Razi mnie trochę ta megalomania…

W Bursztynowym Ołtarzu nie chodzi o to, że ma on być największy i a do jego budowy użyto najwięcej bursztynu. Bursztynowa Komnata była budowana na chwałę monarchy, miała pokazać jego władzę i siłę, a Ołtarz jest budowany na chwałę Boga. Jesteśmy w przededniu 100. rocznicy odzyskania niepodległości – ten ołtarz jest  darem narodu polskiego w podziękowaniu za odzyskanie wolności, za orędownictwo Matki Bożej. Powstał z potrzeby serca wielu ludzi – i to jest najważniejsze. Nie liczby.

Jak projekt ewoluował w czasie?


Pierwszym znaczącym elementem w realizacji ołtarza i inspiracją do podjęcia decyzji o jego budowie była poświęcona w 2000 r. Monstrancja Milenijna, której cechą charakterystyczną jest prawie 1,5-kilogramowa bryła przezroczystego bursztynu z możliwością umieszczenia hostii. Z kolei pierwszym działaniem podjętym w Bursztynowym Ołtarzu było stworzenie sukni bursztynowej dla ikony Matki Bożej Świata Pracy – ikony, która była wystawiona na murach stoczni w czasie strajku w roku 1980. Zawisła ona – podobnie jak i wykonane w ciągu kolejnych lat wznoszący się do lotu orzeł, figury św. Brygidy Szwedzkiej i św. Elżbiety Hesselblad oraz bursztynowa winorośl – na niezwykłej samonośnej konstrukcji z rur wykonanych ze stali kwasoodpornej , dzięki czemu można odnieść wrażenie, że Ołtarz unosi się nad posadzką prezbiterium.
Wspólnie z prof. Stanisławem Radwańskim, byłym rektorem Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, którego zaprosiłem do współpracy przy realizacji Bursztynowego Ołtarza, zdawaliśmy sobie sprawę z faktu, że będzie on powstawał przez wiele lat, dlatego bardzo nam zależało na tym, by na każdym etapie realizacji wyglądał na gotowy. Ale też by prowokował pragnienie wypełnienia tej przestrzeni bursztynem. Dlatego w kolejnym etapie realizacji projektu chcemy skupić się na wypełnieniu tych niewielkich przestrzeni konstrukcji między rurkami: planujemy umieścić tam pocięte bryły bursztynu, tak by ołtarz pod wpływem oświetlającego go od tyłu światła stwarzał wrażenie wypełnionego bursztynem. W najbliższej przyszłości planujemy także umieszczenie w dolnej części ołtarza bursztynowych łanów zboża, które jest symbolem eucharystycznego chleba.

Z przekazów medialnych wynikało, że ołtarz został właśnie ukończony i poświęcony…

Nie, nie został ukończony. Jesteśmy dopiero gdzieś w połowie drogi. Widać, że ta nasza koncepcja, by na każdym etapie budowy ołtarz sprawiał wrażenie ukończonego, sprawdziła się. W kolejnych latach ołtarz będzie rósł i wypełniał się bursztynem.

Więc może się okazać, że będzie jednak budowany dłużej niż Bursztynowa Komnata.

Tego się nie da przewidzieć. Ołtarz będzie powstawał tak szybko, jak ludzka hojność na to pozwoli. Nie mamy finansowania – to nie kościół funduje sobie ten ołtarz, buduje go  społeczeństwo jako wotum wdzięczności za wysłuchane modlitwy i udzielone łaski. Chciałbym podkreślić: Kościół nie kupuje bursztynu, to ludzie go ofiarowują.

Zastanawiam się właśnie, czy za 100-200 lat będziecie tak sławni jak twórcy Bursztynowej Komnaty: Gottfried Wolfram, Gottfried Turau i Ernest Schacht.

W budowie przestrzeni sakralnej nie chodzi o to, by pokazać twórcę, tylko jego dzieło stworzone na chwałę Boga, i intencje, które twórcy przyświecały. Dla chrześcijanina Bóg jest piękny, więc wszystko, co dla niego powstaje powinno być najpiękniejsze. Dla nas, Gdańszczan, to bursztyn jest najpiękniejszą rzeczą, jaką chcemy i możemy Bogu ofiarować.


Polecamy także: 

Mariusz i Kamil Drapikowscy: "Sztuka w kręgu sacrum" 

Co dalej z Bursztynowym Ołtarzem? 

Anioły o jednym skrzydle w Galerii Ambermoda

Korony i sukienka NMP na Jasnej Górze

Medal Mściwoja II dla Mariusza Drapikowskiego





Anna Sado

Dziennikarz branżowy specjalizujący się w tematyce jubilerskiej. Od 2007 roku współtworzy Bursztynowy Portal amber.com.pl.

Email Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Skomentuj

Reklama

Komentarze