piątek, 22 sierpnia 2014 22:27

Jarosław Niedzielski: To jakieś szaleństwo…

Napisała 
Oceń ten artykuł
(7 głosów)

Mam wrażenie, że wszyscy już dawno powariowali: i ceny surowca, które osiągnęły kosmiczny pułap, i producenci, którzy wytwarzają biżuterię „pod Chińczyka”.

Dostawcom surowca bursztynowego wydawało się, że ceny można podnosić bez żadnych konsekwencji i bez końca, a producentom, że Chińczyk i tak kupi wszystko, co zostanie wyprodukowane pod niego, czyli duży, naturalny żółto-mleczny kamień w minimalnej oprawie, najlepiej ze złota, i w bardzo wysokiej cenie. Ten kierunek „na Chiny” zaowocował zapewne kilkoma fortunami, ale niestety także utratą naszych tradycyjnych klientów z Europy Zachodniej, których już dawno przestało być stać na zakup wyrobów z bursztynu. Obecnie bursztyn stał się zbyt drogi również dla Chińczyków, którzy przestali kupować nie tylko surowiec, ale i gotowe wyroby. A właściciele galerii i sklepów zostali z bardzo drogim towarem. Komu mamy go sprzedać?

Obniżka cen właściwie nie wchodzi w rachubę. Jeśli producent zakupił towar po cenach rynkowych w czasie zwyżki, nie ma pola manewru, by cenę wyrobu obniżyć – chyba że ze stratą własną. Właściciel galerii czy sklepu sprzedaje ją wedle jej wartości odtworzeniowej, czyli w cenie, za jaką aktualnie może ją kupić u wytwórcy i z własną marżą sprzedać. Bez marży pracować się nie da – w tym sezonie i tak są one w mojej galerii niższe, inaczej pewnie jeszcze trudniej byłoby prowadzić ten biznes. Już teraz nie jest łatwo: nabywców znajdują przede wszystkim wyroby w cenie 200-300 zł, na te droższe, po kilka tysięcy złotych, bardzo trudno znaleźć amatora. Trochę mnie to nie dziwi: za takie pieniądze można już kupić auto lub pojechać na fajne wczasy…

Czy ceny bursztynu spadną? Podobno już spadły ceny surowca, ale nie udało mi się jeszcze kupić gotowych wyrobów po niższej cenie. Zakładam, że producenci będą się chcieli pozbyć towaru z surowca kupionego jeszcze w starych, wysokich cenach, więc w tym roku jeszcze raczej tego spadku cen kupcy nie odczują. Mam nadzieję, że w następnym już tak, bo nie wyobrażam sobie kolejnego tak złego handlowo sezonu.

Życia nie ułatwia nam także Jarmark Dominikański trwający przez trzy tygodnie w najlepszym turystycznie okresie. Wprawdzie klient jarmarku nie jest klientem moich galerii, ale i tak odbieram to bardzo osobiście: jako brak szacunku włodarzy miasta dla tych kupców, którzy pracują przez cały rok i przez cały rok płacą podatki.

Jarosław Niedzielski jest właścicielem Galerii Prestige w Gdańsku


Polecamy:


Jarosław Niedzielski: A jeśli to się skończy...?

Skomentuj

Reklama

Komentarze