czwartek, 31 maja 2012 16:38

Beata Tadla: „Polki na bursztynowym szlaku” otworzyły mi oczy na bursztyn

Napisane przez  Beata Tadla
Oceń ten artykuł
(7 głosów)

Po lekturze tej książki zainteresowałam się bursztynem i spojrzałam bardziej przychylnym okiem na moją bursztynową biżuterię.

Dzięki książce dowiedziałam się przede wszystkim, że istnieją różne rodzaje bursztynów. Do tej pory – zapewne jak większość Polaków – wiedziałam tylko, że ten kamień znajduje się nad Bałtykiem, że trzeba przyjść po sztormie o 4 nad ranem na plażę, jeśli chce się znaleźć bryłkę, i że właśnie z niego są te sznury korali wiszące na straganach w nadmorskich miastach – oklepane i kiczowate. Być może moja mama miała jakąś biżuterię z bursztynem, ale nie zwróciłam na to uwagi, ponieważ mi on się zwyczajnie nigdy nie podobał.

Tymczasem okazuje się, że bursztyn może być piękny! Wreszcie to dostrzegłam i zrozumiałam, że wśród tej różnorodności barw i bogactwa biżuterii można też znaleźć taki dla siebie. Problem w tym, że kiedy tkwimy w niewiedzy na temat bursztynu, to go nie szukamy i nie dostrzegamy. Więc tym bardziej się cieszę, że powstała książka „Polki na bursztynowym szlaku”: żeby nam tę wiedzę przekazać, otworzyć nam oczy na bursztyn i zmusić do odrzucenia myślowych stereotypów.  

Po przeczytaniu tej książki łaskawszym okiem spojrzałam na broszkę z bursztynu, którą kiedyś dostałam od wiceprezydenta Gdańska – teraz dostrzegłam, że jest ładna i może być atrakcyjną ozdobą. Stało się tak dlatego, że patrzyłam na nią przez pryzmat lektury i tej tajemnicy, o której mówiła Monika Richardson: nieodkrytej, liczącej  ponad 40 mln lat, magicznej…  czyniącej z bursztynu przedmiot pożądania. Moja broszka została wykonana z jasnego bursztynu – teraz już wiem, że taki jest właśnie najcenniejszy!

Zgadzam się z Moniką Richardson, że bursztyn to taki element, którzy współtworzy naszą tożsamość. Więc tym bardziej warto go poznać. Teraz będę o nim myśleć w kontekście podróży Moniki i Lidki po bursztynowym szlaku: dwie kobiety zadały sobie trud, by pojechać w tę podróż i „przywieźć” mi bursztyn, czyli otworzyć na niego oczy. Dodatkowo będę się szczycić, że to polski kamień i polska biżuteria. Bo dziś nie jest sztuką kupić koraliki masowo produkowane w Chinach, wszystkie takie same, tylko coś wyjątkowego, co ma własną historię, tożsamość, co i mnie definiuje. Na początek poszukam bransolety z bursztynów podobnej do tej, jaką ma Lidka Popiel, i „przeproszę się” z moją broszką, która aż dwa lata musiała czekać na to, bym wreszcie dostrzegła piękno bursztynu. 

Beata Tadla jest dziennikarką telewizyjną.

Skomentuj

Reklama

Komentarze