poniedziałek, 16 listopada 2009 10:50

Dlaczego Aborygeni zjedli Cooka?

Napisane przez  Robert Pytlos
Oceń ten artykuł
(87 głosów)

Co ma wspólnego historia zjedzenia kapitana Jamesa Cooka, słynnego podróżnika i żeglarza, z bursztynem bałtyckim?

901_1Wracałem z Kalisza i kilka razy wysłuchałem żartobliwej piosenki Włodzimierza Wysockiego, w której poeta próbował odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tubylcy zjedli Cooka, choć jego spotkania z mieszkańcami odwiedzanych przez niego lądów zawsze były pokojowe? Pomyślałem, że dość często niektóre środowiska gdańskich bursztynników i miłośników bursztynu zachowują się w podobny sposób.

Rzeczywiście, uczeni do dziś nie wiedzą dlaczego. Legenda głosi, że jednak część ciała Jamesa Cooka, ze względu na szacunek, jakim kapitan cieszył się wśród Brytyjczyków, została im zwrócona, aby mogli je oficjalnie pochować na morzu. Kapitan Cook w czasie jedenastu lat żeglowania po Pacyfiku sporządził wiele dokładnych map, w niektórych przypadkach tak doskonałych, że jeszcze do niedawna używano ich w żegludze. Jego ekspedycje dokonały także licznych odkryć przyrodniczych i nowych ludów: Aborygenów i Aleutów. Wracając z Kalisza, wysłuchałem kilka razy piosenki Włodzimierza Wysockiego "Dlaczego Aborygeni zjedli Cooka?" i pomyślałem, że dość często niektóre środowiska gdańskich bursztynników i miłośników bursztynu zachowują się w podobny sposób. – Nieważne, po co i dlaczego, ale trzeba zjeść Cooka ! – pokrzykują, donoszą komu trzeba, piszą petycje do różnych centrali lub na boku spiskują.

W Kaliszu podczas lekcji o bursztynie przedstawiłem, co udało nam się w Gdańsku zrobić przez ostatni rok w dziedzinie promocji bursztynu bałtyckiego i szlaku bursztynowego – docenili to uczniowie i nauczyciele. Słowa uznania dla naszych działań usłyszałem także podczas spotkania w Ratuszu Miejskim, gdzie omawialiśmy szczegóły współpracy dotyczącej promocji szlaku bursztynowego pomiędzy władzami miejskimi Gdańska i Kalisza w 2010 roku. Jednak w drodze powrotnej do Gdańska już myślałem o lokalnych „tubylcach”, którzy nie wiedzieć czemu i bez względu na okoliczności niemal zawsze chcą zjeść przysłowiowego Cooka. Od razu uprzedzam telefony i maile, że nie chodzi o mnie personalnie  samego prezydenta, ale raczej o ideę (we wszystkich przypadkach byłaby to wielka uczta :) ). Od kilku lat władze miasta Gdańska realizują projekt „Światowa Stolica Bursztynu”, wsparty opracowaniami marketingowymi oraz strategią klastra „Gdańska Delta Bursztynu” skonsultowanymi w środowiskach bursztynniczych i nie tylko. Miasto wydaje na różnorodne działania z tym związane kilkaset tysięcy złotych rocznie: wspomaga Galę Mody i Bursztynu, publikacje i wystawy, organizuje międzynarodowe warsztaty bursztynnicze i wizyty studyjne dla zagranicznych dziennikarzy oraz Forum Miast Szlaku Bursztynowego, przeznacza fundusze na opracowania związane z normą i certyfikacją, współpracuje przy akcji promocyjnej „Paszport Bursztynowy”, popularyzuje wiedzę na temat bursztynu bałtyckiego poprzez działalność Światowej Rady Bursztynu, lekcje o bursztynie i konkurs „Szkoła na bursztynowym szlaku”, realizuje nowoczesną multimedialną wystawę „Gdańsk – Światową Stolicą Bursztynu” i pokazuje ją w kraju i zagranicą, kupuje prezenty dyplomatyczne z bursztynem i bursztynowy surowiec na potrzeby działań edukacyjnych w szkołach, itp., itd., itp. Ktoś inny zapewne cieszyłby się z tego i pytał, czy może w czymś pomóc? Tymczasem ciągle na „kilku bursztynowych wyspach” słychać tylko pohukiwania: trzeba zjeść Cooka, musimy zjeść Cooka, Cook musi być zjedzony! – Dlaczego? Milczy nauka – śpiewa Włodzimierz Wysocki w pierwszej zwrotce wspomnianej już piosenki.

901_2

– Właśnie, dlaczego chcą zjeść Cooka ? – zastanawiałem się, wracając samochodem z Kalisza. – Może są głodni – podpowiadał w kolejnej zwrotce rosyjski aktor i bard. – Ależ skąd? – odpowiedziałem mu w myślach. – Wszyscy mają się dobrze: cieszą się uznaniem w środowisku, ich bursztynowe projekty również mają się dobrze, nawet korzystają z działań Cooka. – A może chcą go zjeść przez pomyłkę? – ripostował Wysocki – chcieli zjeść cooka (kucharza), a zjedli Cooka. – Też odpada – odparłem znowu w myślach. „Bursztynowy Cook” jest namacalny i dobrze rozpoznawalny w środowisku. Doskonale wszyscy wiedzą, że chodzi o Cooka a nie kucharza. Wysocki nie ustępował: Są jeszcze takie dziwne ludzkie przekonania. że Cooka zjedli z ogromnego poważania. Kto spałaszuje Cookowego kawał ucha, na tego z Cooka spłynie moc przymiotów ducha – śpiewał Rosjanin. A teraz płaczą, i w pastwę ognia rzuca oręż cała trupa – nie mogą przeżyć, że zjedli Cooka – zakończył Wysocki.

To już bliżej, przecież tak w zasadzie skończył mój poprzednik – myślałem, pokonując kolejne kilometry do Gdańska. Na początku mojej pracy w Gdańsku przeczytałem jego opracowanie, które po sobie pozostawił i z łatwością identyfikowałem autorów lub inspiratorów, pochodzących z naszego środowiska, którzy podsunęli mu koncepcje do napisania poszczególnych fragmentów tego dokumentu. Chłop przyszedł do ludzi, szczerze przekonany, że uradują się z jego obecności, podpowiedzą mu właściwe rozwiązania dla branży, on zapisze je w dokumencie, prezydent zatwierdzi i popłynie rzeka pieniędzy. Problem jedynie w tym, że dokument był zbiorem pobożnych życzeń, czasami wręcz fantasmagorii lub – jak to pisał Fiodor Dostojewski – zapisem myślenia o niebieskich migdałach. I tak po raz pierwszy zjedzono „przysłowiowego Cooka”, tyle tylko, że odpowiednio go przyrządzono i wystawiono komu innemu na pożarcie.

Na szczęście, po kilku razach wyłączyłem opcję "powtarzania" w mojej mp3 i popłynęła kolejna piosenka Wysockiego "Pożegnanie z górami", a za kilkadziesiąt sekund piękny refren: ważne spory i kłótnie o bzdury nic nie znaczą w wędrówce na szczyt, z wszystkich gór najwspanialsze są góry, których zdobyć nie zdołał wciąż nikt!

Dodałem gazu, czas wracać do Gdańska!

with best amber regards
Robert Pytlos

Zdjęcia: Obrazy Śmierć Cooka" autorstwa George'a Cartera i Johanna Zofany, www.cptcooc.com
W felietonie wykorzystano tłumaczenia piosenki Włodzimierza Wysockiego, pt. „Dlaczego Aborygeni zjedli Cooka?” autorstwa Dominika Księskiego oraz Waldemara Bajaka.

2 komentarzy

  • Link do komentarza Ryszard piątek, 27 sierpnia 2010 13:08 napisane przez Ryszard

    to kto i dlaczego chce zjeść Roberta Pytlosa? nie rozumiem!

  • Link do komentarza Katarzyna piątek, 27 sierpnia 2010 09:04 napisane przez Katarzyna

    Inteligentne felietony pisze Pan Pytlos. Szkoda tylko, że jest ich tylko kilka.

Skomentuj

Reklama

Komentarze

  • kasandra Jestem laikiem w tym temacie ale mieszkam nad morzem i lubie zbierac bursztyn i tak nazbieralam przez 40 lat ponad kilogram i zalany mam wodą przez te wszystkie lata i… Skomentowane przez kasandra
    To się nigdy nie skończy… - rozmowa z prof. Barbarą Kosmowską-Ceranowicz
  • Jar-Jan Witam. Moja przygoda z bursztynem i biżuterią zaczęła się 25 lat temu, idąc od pracowni do pracowni nabywałem doświadczenia i umiejętności z czasem fascynacja tym zawodem przeobraziła się w coś… Skomentowane przez Jar-Jan
    Wykwalifikowani bursztynnicy pilnie poszukiwani
  • Sławomir Fijałkowski ...a jaką ofertę zatrudnienia mają dla absolwentów wzornictwa (nie tylko gdańskiej ASP) bursztyniarze? chętnie przekażę potencjalnie zainteresowanym (poproszę tylko o poważne oferty - konkurencyjne wobec architektury, projektowania gier komputerowych, produktu,… Skomentowane przez Sławomir Fijałkowski
    Niczego nie planowałem – rozmowa z Wojciechem Kalandykiem
  • Henryk trzy razy pracodawcy mi nie zapłacili 5000 w plecy za wykonaną pracę , zwalniali z dnia na dzień jak nie mieli zamówień , za 20 letnie doświadczenie śmieszne wynagrodzenie .… Skomentowane przez Henryk
    Wykwalifikowani bursztynnicy pilnie poszukiwani
  • Trzezbor Piekutowski Mnie interesuje jedna rzecz: Dlaczego, ježeli istnieja arhiwalne zdjecia na ktorych nawet w internetowej formie mozna rozpoznać kształty poszczegolnych kawalkow bursztynow w panelach, nie zrobiono tego wiernie? W kopi nie… Skomentowane przez Trzezbor Piekutowski
    Rekonstrukcja zaginionej Komnaty