poniedziałek, 30 kwietnia 2012 12:36

Ukraiński szlak bursztynowy

Napisał 
Sala Bursztynowy Szlak w Muzeum Bursztynu w Kijowie Sala Bursztynowy Szlak w Muzeum Bursztynu w Kijowie

Mówiąc „szlak bursztynowy” mamy zazwyczaj na myśli antyczne i średniowieczne trasy handlowe, łączące wybrzeże Bałtyku z Rzymem i Akwileją. A w ostatnich czasach również ich współczesne odpowiedniki w postaci coraz ciekawszych projektów turystycznych. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z tego, że w tych zamierzchłych czasach bursztyn wożono również na innym kierunku: między wschodnim Bałtykiem a Morzem Czarnym. Historyczne trakty kupieckie, przebiegające przez obszar dzisiejszej Białorusi i Ukrainy, ściśle rzecz biorąc szlakiem bursztynowym nie są, tym niemniej i tutaj mamy do czynienia z imponującymi odkryciami archeologicznymi, takimi jak warsztat obróbki bursztynu na kijowskim Podole czy liczne znaleziska na terenie Białorusi.

Szlak „od Wikingów do Greków”

Kiedy tereny obecnej Polski ciążyły w czasach antycznych i we wczesnym średniowieczu ku Rzymowi, to obszar dzisiejszej Białorusi i Ukrainy był powiązany raczej z Grecją i Konstantynopolem. I to w wielu aspektach: zarówno jeśli chodzi o kwestie kulturowo-cywilizacyjne, jak i handlowo-polityczne. Obszar między Morzem Bałtyckim a Czarnym był łącznikiem między barbarzyńską Północą (Skandynawią) a cywilizowanym Południem (Grecja) na długo przed powstaniem Rusi Kijowskiej. Była to alternatywna wobec szlaków Bałtyk – Adriatyk linia kontaktów między cywilizacjami, jednak równie ważna i intrygująca, jak „klasyczne” szlaki bursztynowe, czyli te łączącej rejon Gdańska z Akwileją.

We wczesnym średniowieczu Ukraina była miejscem penetracji zarówno plemion skandynawskich, jak i greckich. Znani ze swych dalekich podróży Wikingowie dotarli między innymi do Kijowa i założyli tu swoje kolonie. Ukraińcy obecnie często przypominają, że Ruś Kijowska ma tak naprawdę skandynawskie korzenie: pierwsi ruscy książęta, jak Askold czy Olga, to przybysze ze Skandynawii, którzy zasymilowali się z miejscową ludnością. Z kolei wybrzeże czarnomorskie było aktywnie kolonizowane przez Greków. Do dziś na Krymie i w rejonie Odessy można podziwiać wiele dobrze zachowanych zabytków z czasów antycznych, świadczących o obecności greckich osadników na terenach dzisiejszej Ukrainy.

Szlakiem, który łączył obie te cywilizacje, były rzeki: Dniepr, Dźwina i Niemen. W odróżnieniu od terenów leżących między Bałtykiem a Adriatykiem, na tym szlaku nie było naturalnych barier w postaci gór, ani nawet większych wzniesień. Natomiast odcinek międzyrzecza, którego nie dało się pokonać łodziami, był na tyle krótki i łatwy do przebycia (równinny teren), że wymiana handlowa mogła kwitnąć.

Państwo Scytów

Najstarsze spośród znajdywanych obecnie zabytkowych przedmiotów z bursztynu są powiązane z istnieniem w starożytności i wczesnym średniowieczu rozległego państwa scytyjskiego, obejmującego obszary dzisiejszej Ukrainy i południowej Rosji. U szczytu swej potęgi Scytowie byli obok Greków i Rzymian trzecią liczącą się siłą w Europie. Na pewnym etapie państwo scytyjskie stanowiło poważne zagrożenie dla Grecji i dopiero wielka bitwa z wojskami Filipa Macedońskiego w IV wieku p. n. e. okazała się być początkiem końca tej potęgi.

Mniej więcej w VII-VI wieku przed naszą erą ogromną popularność na terenach Scytów zajęły wyroby z drogocennych kamieni: bursztynu, topazu, agatu i kryształu górskiego. Co ciekawe, bursztyn był charakterystycznym elementem mody nie tylko na obszarze nadczarnomorskich stepów, ale także Kaukazu Centralnego i Północnego.

Badania składu chemicznego bursztynowych znalezisk na terenie dawnego państwa Scytów wskazują, że surowiec pochodził głównie znad Bałtyku, a nie z Polesia. Złoża leżące na obszarze dzisiejszej Ukrainy zaczęto eksploatować stosunkowo niedawno. Co prawda niektórzy autorzy wskazują, że być może w niewielkim stopniu wykorzystywano również bursztyn ze złóż klesowskiego lub kijowskiego, ale jeśli nawet tak było, to raczej chodziło o surowiec wydobyty przypadkiem, podczas eksploatacji innych złóż (np. gliny, piasku). W przeciwnym wypadku, zdaniem O. Kłoczki z Muzeum Biżuterii Historycznej Ukrainy, masowe wydobycie bursztynu na Ukrainie nie obeszłoby uwagi Herodota i innych ówczesnych kronikarzy, którzy jednak o takim fakcie nie wspominają.

Bursztyn bałtycki transportowano rzekami nad Morze Czarne, a głównymi arteriami był Południowy Bug oraz Dniepr. Istniał też inny szlak: z rejonu dzisiejszego Gdańska Wisłą, a następnie na wschód Prypecią i Dnieprem, a stamtąd przez Don na Kaukaz, który był nie mniej ważnym ośrodkiem bursztynowej mody niż Rzym czy Grecja.

Według archeologów, bursztynowe tradycje obecnej Południowej Ukrainy sięgają epoki brązu. Jednak w pewnym momencie, około IV w przed naszą erą, szlak bursztynowy został przerwany – być może wskutek działań wojennych związki Scytów z Bałtykiem uległy zerwaniu. Zarówno na Kaukazie, jak i na naddnieprzańskich stepach bursztyn był czymś więcej niż tylko elementem mody i zyskał znaczenie symbolu solarnego.

Odnowa szlaku bursztynowego nastąpiła dopiero w czasach sarmackich, czego dowodem jest pojawienie się bursztynu w odzieży Sarmatów. Natomiast antyczni autorzy (m.in. Diodor) piszą o „scytyjskim bursztynie” przywożonym znad Dniepru i Morza Czarnego do greckich miast.

Bursztyn w średniowieczu i czasach nowożytnych

Jak się okazuje, bursztynowe znaleziska nie są wyłącznie domeną Ukrainy, którą w naturalny sposób kojarzymy z tym kamieniem. Geografia znalezisk obejmuje również niemal cały obszar sąsiedniej Białorusi – kawałki bursztynu znaleziono w takich miastach, jak Witebsk, Połock, Pińsk, Turów, Wołkowysk, Mińsk, Nowogródek czy Brześć. Jak ustalili archeolodzy, w XI-XIV wieku wschodniobiałoruski Witebsk był ważnym ośrodkiem gospodarczym, a zarazem miastem, gdzie na wysokim poziomie stało jubilerstwo, w tym również obróbka bursztynu. Cały czas mówimy tu o bursztynie bałtyckim, a nie poleskim, którego czasy przyszły dopiero niedawno.

Na Ukrainie do najciekawszych odkryć archeologicznych w tym temacie można zaliczyć warsztat obróbki bursztynu na kijowskim Podole (średniowieczna dzielnica handlowa, a właściwie oddzielne miasto – przedmieście ówczesnego Kijowa). Badania przeprowadzono w latach 2007, 2008 i 2011 w rejonie kijowskiej ulicy Spaskiej, a ich rezultatem było odkrycie dawnoruskich zabudowań, pełniących funkcje handlowe i rzemieślnicze. Co ciekawe, w jednym z dawnych budynków znaleziono wyjątkowo dużo wyrobów z bursztynu pochodzącego z różnych wieków, ale głównie z XII-XIII w. Prawdopodobnie jest to bursztyn pochodzący znad Bałtyku, ale naukowcy nie wykluczają również wykorzystania surowca miejscowego pochodzenia.

Z kolei pierwsze udokumentowane wzmianki o poleskim bursztynie pochodzą dopiero z 1736 roku. O obecności „słonecznego kamienia” na Polesiu informowali badacze z Polski, Rosji i Austrii – w XIX wieku wystawę poleskiego bursztynu zorganizował wiedeński uniwersytet. Dla współczesnych Europejczyków te doniesienia były traktowane jako nowość, bo o ile o bursztynie bałtyckim wszyscy słyszeli od czasów Herodota, to fakt występowania tego kamienia na Ukrainie nie był znany. Sama zaś ludność Polesia nie przywiązywała do bursztynowych znalezisk większej wagi. Bursztyn po prostu… palono w piecach, ciesząc się z ciepła i przyjemnego zapachu, jaki wydawał. Takie sytuacje zdarzały się jeszcze całkiem niedawno, nawet po II wojnie światowej. W czasach późnoradzieckich znaleziska bursztynu na Ukrainie traktowano mniej więcej tak, jak w Polsce traktuje się występowanie bursztynu na Kurpiach – jako lokalną ciekawostkę, pozbawioną znaczenia gospodarczego. Tym bardziej, że Związek Radziecki posiadał ogromne złoża bursztynu w rejonie Kaliningradu i nie było sensu rozwijać alternatywnego wydobycia na Ukrainie. Pierwsze badania naukowe dotyczące perspektyw wydobycia bursztynu na Polesiu były prowadzone dopiero w 1972 roku, a ekonomiczny i polityczny sens prowadzenia takich działań pojawił się wraz z odzyskaniem przez Ukrainę niepodległości, kiedy złoża w Kaliningradzie i Klesowie znalazły się już w dwóch różnych państwach i pomiędzy nimi pojawiła się konkurencja.

Perspektywy na przyszłość

Warto zaznaczyć, że o ile w przypadku „tradycyjnego” szlaku bursztynowego wiedza archeologiczna była już usystematyzowana w czasach Franciszka Józefa, to w przypadku ukraińskiego szlaku bursztynowego takie badania prowadzone są dopiero teraz. Przełomowe odkrycia archeologiczne w tym zakresie – to domena ostatnich lat, tak jak we wspomnianym już przykładzie bursztynowego warsztatu na Podolu, odkrytego w latach 2007 – 2011. Niewykluczone więc, że w ciągu najbliższych lat nasza wiedza historyczna na temat antycznych i średniowiecznych szlaków bursztynowych na terenie Białorusi i Ukrainy zostanie wzbogacona o nowe fakty, a przede wszystkim – usystematyzowana i dogłębnie opisana. Niewykluczone, że przyjdzie nam zrewidować dotychczasowe poglądy na pojęcie szlaku bursztynowego, który dotychczas raczej nie kojarzył się z Ukrainą i Białorusią.

Nie czekając na nowe odkrycia, ukraińscy bursztynnicy już dziś próbują wykreować na bazie idei historycznych traktów handlowych nową markę turystyczną, wzorując się zresztą na doświadczeniach Polski i Austrii. Bursztynowe projekty realizuje przede wszystkim stowarzyszenie „Ukraiński Świat Bursztynowy” (асоціація «Український бурштиновий світ»), założone przez Halynę Lemec – właściciela jedynego na Ukrainie prywatnego przedsiębiorstwa wydobywającego bursztyn. Stowarzyszenie „Ukraiński Świat Bursztynowy” było organizatorem trzech konferencji na temat bursztynu, organizacja ta założyła również Muzeum Bursztynu oraz muzeum-restaurację „Bursztynowy szlak” w Kijowie na Peczersku.

W maju we Lwowie ma zostać otwarty hotel, który nawiązuje do idei bursztynowego szlaku. A wszystko to powiązane jest ze zbliżającym się Euro 2012, które na Ukrainie jest traktowane jako ogromna szansa na zmianę wizerunku Ukrainy – aby ten kraj kojarzył się europejskim turystom niekoniecznie z Czarnobylem i tanim alkoholem, ale również z czymś bardziej europejskim. Na przykład z bursztynem i bursztynowymi szlakami, które na Ukrainie stają się coraz bardziej popularne.  

Jakub Łoginow

Jakub Łoginow – dziennikarz, środkowoeuropejski korespondent kijowskiego tygodnika „Dzerkało Tyżnia”, publicysta morski. Aktualnie mieszka w Bratysławie.

W latach 2007-2008 związany zawodowo z Portem Elbląg. Stąd bierze się jego kontakt z branżą bursztynniczą: był inicjatorem działań na rzecz wykorzystania zasobów bursztynu z planowanego przekopu Mierzei Wiślanej oraz współpracy elbląskiego samorządu z ukraińskimi partnerami przy projektach związanych z bursztynem.

Email Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

2 komentarzy

  • Link do komentarza Jakub czwartek, 10 maja 2012 10:25 napisane przez Jakub

    Poproszę o uwagi merytoryczne, bo do tak ogólnych zarzutów trudno mi się odnieść.

  • Link do komentarza eryk haraldson środa, 09 maja 2012 20:00 napisane przez eryk haraldson

    nie ma jak pisać o historii jeśli się jej nie uczyło zdejmijcie to bo tylko dinozauró brakuje w renesansie ;)
    czyta się lekko ale wszystkie epoki są pomieszane uważam że nadaje się na scenariusz do kolejnego odcinka xena czy czegoś potworniejszego

Skomentuj