wtorek, 01 marca 2011 11:08

Zdążyć do mistrzostw

Napisał 
Oceń ten artykuł
(5 głosów)

Zaledwie piętnaście miesięcy pozostało do rozpoczęcia Euro 2012 – wydarzenia, o którym będzie głośno na całym kontynencie. Czy ta okazja zostanie wykorzystana do wypromowania Polski i Ukrainy jako bursztynowych krajów?

Władze Gdańska i Równego wiele już w tym kierunku zrobiły, przy czym największym osiągnięciem jest to, że gdański stadion będzie miał bursztynowy charakter. Jednak te lokalne inicjatywy nie wystarczą: jeśli poważnie myślimy o wypromowaniu bursztynu jako rozpoznawalnego symbolu Euro 2012, niezbędne będzie większe zaangażowanie rządów obu krajów oraz lepsze wykorzystanie potencjału środkowoeuropejskich szlaków bursztynowych.

Bursztynowa prezydencja

Jeśli rząd w Warszawie będzie miał chęć wypromować Polskę jako kraj kojarzący się z bursztynem, okazja do tego jest znakomita. Jak wiadomo, 1 lipca Polska obejmie na pół roku przewodnictwo w Unii Europejskiej. Co prawda, po przyjęciu Traktatu Lizbońskiego rola prezydencji nie jest już taka jak dawniej – jest to bardziej kwestia prestiżu niż realnej władzy nad Unią. Nic nie wskazuje też na to, by Warszawie udało się w ciągu tego pół roku osiągnąć jakieś spektakularne sukcesy, na przykład w promowanej przez nas polityce wschodniej.

Jednak to wszystko, paradoksalnie, jest tylko kolejnym argumentem na korzyść wykorzystania prezydencji do promocji bursztynu jako polskiej marki w Europie. Skoro prezydencja raczej nie przyniesie nam wymiernych politycznych sukcesów, a oczekiwania wobec niej są w polskim społeczeństwie ogromne, to chociaż skupmy się na stosunkowo łatwym do osiągnięcia aspekcie prestiżowo-promocyjnym. Nie odkryję Ameryki podpowiadając, że można tego dokonać, m.in. wykorzystując wyroby bursztynnicze w charakterze eleganckiego, drogocennego i oryginalnego prezentu dyplomatycznego. Polska może w ten sposób pokazać się jako kraj, który ma do zaoferowania coś więcej niż tylko Puszczę Białowieską i wódkę, a bursztyn może kojarzyć się z Polską tak silnie, jak brylanty z Antwerpią czy prestiżowe marki zegarków ze Szwajcarią.

Wyszehradzki szlak bursztynowy

Kolejnym polem, w którym nasz rząd oraz organizacje pozarządowe mogą promować Polskę jako kraj bursztynu, jest współpraca w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Po tym, jak kraje V-4 osiągnęły główne cele, do jakich grupa została powołana (integracja z NATO i UE), współpraca wyszehradzka nieco osłabła, a Grupa poszukuje nowych zadań. Jednym z głównych celów, przynajmniej jeśli wierzyć deklaracjom polityków, jest teraz wewnętrzna integracja naszych społeczeństw i wytworzenie czegoś w rodzaju wspólnej środkowoeuropejskiej tożsamości. Taka konsolidacja ułatwi później naszym krajom osiąganie wspólnych celów na arenie międzynarodowej: zintegrowana, mówiąca jednym głosem Grupa Wyszehradzka stanowi realną siłę, a każdy z krajów V-4 w pojedynkę – już niekoniecznie.

Wzmacnianiu takiej wyszehradzkiej tożsamości służą projekty „miękkie”, finansowane przez Międzynarodowy Fundusz Wyszehradzki z siedzibą w Bratysławie. Aż się prosi, by wykorzystać tę platformę do promocji bursztynu (a konkretnie – tradycji szlaków bursztynowych) jako jednego ze spoiw wyszehradzkiej tożsamości. Szlak bursztynowy nie tylko przebiegał przez każdy z wyszehradzkich krajów, ale wręcz na bursztynowym szlaku znajduje się słynny zamek w węgierskim Wyszehradzie, który jest symbolem i miejscem założenia tej nieformalnej organizacji.

Za wykorzystaniem marki Grupy Wyszehradzkiej do promocji bursztynu przemawia również fakt, iż w każdym z krajów V-4 już teraz z mniejszym lub większym powodzeniem funkcjonują różne bursztynowe projekty. Na terenie Republiki Czeskiej mamy Morawski Szlak Bursztynowy, z kolei na linii Kraków – Bańska Bystrzyca – Budapeszt funkcjonuje pieszo-rowerowy szlak bursztynowy Greenways. Spośród wszystkich krajów wyszehradzkich najsłabiej markę szlaku bursztynowego wykorzystuje Słowacja, najbardziej aktywni są natomiast Węgrzy (oczywiście jeśli nie liczyć Polaków).

Promocja bursztynu w ramach współpracy wyszehradzkiej jest przede wszystkim domeną organizacji pozarządowych, jednak nie zaszkodziłoby, gdyby ten temat delikatnie wsparła polska dyplomacja. Nie trzeba tu wiele: wystarczyłoby symboliczne wręczenie bursztynowych prezentów podczas szczytu V-4 lub wspomnienie o łączących nasz region tradycjach szlaku bursztynowego w którymś z przemówień polskiego premiera, prezydenta czy ministra spraw zagranicznych.

Austriacy bardziej bursztynowi od Polaków

Współpraca wyszehradzka jest doskonałym nośnikiem dla promocji bursztynu również ze względu na jej elastyczność i niesformalizowany charakter. Warto wspomnieć, że w ostatnich latach Grupa Wyszehradzka funkcjonuje w formacie V4+, czyli do współpracy okazjonalnie włączani są niektórzy jej sąsiedzi. Tak się idealnie dla nas składa, że najczęstszymi gośćmi są Austria i Ukraina (oprócz nich zapraszane są także Niemcy, Chorwacja, Litwa i in.) – a więc kraje, które najbardziej są zainteresowane propagowaniem bursztynu.

Roli Ukrainy nie trzeba chyba wyjaśniać – ten kraj sam ma złoża bursztynu i w ostatnim czasie robi wiele, by nie być wyłącznie zagłębiem surowcowym. Ukraina jest wdzięcznym tematem potencjalnej współpracy organizacji pozarządowych, ukierunkowanej na promocję bursztynu, gdyż można zorganizować wspólny projekt (np. polsko-czesko-słowacko-ukraiński) pod hasłem przekazywania Ukraińcom naszego doświadczenia. Przykładowy projekt mógłby mieć postać konferencji czy wizyty studyjnej, w ramach której goście z Ukrainy byliby zaznajamiani z naszymi doświadczeniami w formowaniu współczesnych szlaków bursztynowych jako elementu marketingu terytorialnego. Sekretariat Wyszehradzki bardzo chętnie wspiera takie inicjatywy, pozostaje tylko dobrać partnerów i napisać odpowiednio sformułowany wniosek.

Jednak najciekawszym przypadkiem jest inny sąsiad Grupy Wyszehradzkiej, a mianowicie Austria. Od Austriaków mogą się uczyć skutecznej promocji bursztynu nie tylko Czesi czy Słowacy, ale również Polacy. Co ważne, w austriackich projektach bursztynowych nie widać tak typowej np. dla Słowacji powierzchowności – już sama analiza ich stron internetowych pokazuje, że autorzy austriackich projektów bursztynniczych są rzeczywiście zainteresowani tematem, a nie traktują szlaku bursztynowego jedynie jako pretekstu dla zdobycia unijnej dotacji (co jest typowe dla sąsiedniej Słowacji).

Jeśli więc propagować bursztyn na forum europejskim, współpraca z Austriakami nadaje się do tego znakomicie. Mam tu na myśli między innymi projekt skupiony wokół strony www.bernsteinstrasse.net, a także park archeologiczny Carnuntum w Dolnej Austrii oraz wystawę bursztynu w miejscowości Bernstein (Bursztyn) w środkowym Burgenlandzie.

Ukraina idzie do przodu

W porządku, ale co wszystkie wymienione wyżej kwestie mają wspólnego ze zbliżającym się Euro 2012? Otóż piłkarskie mistrzostwa będą świetną i niepowtarzalną okazją dla promocji Polski i Ukrainy jako bursztynowych krajów, ale trzeba pamiętać, że tego nie da się zadekretować żadną odgórną decyzją. Jednym słowem, mamy piętnaście miesięcy na to, by rozwinąć (w Polsce oraz w sąsiednich krajach Europy Środkowej) świadomość naszych bursztynowych tradycji, spopularyzować bursztyn i szlak bursztynowy w naszym społeczeństwie. Głównie chodzi tu o to, by połączyć w jedną całość te wszystkie polskie, czeskie, węgierskie i austriackie bursztynowe inicjatywy, z których istnienia często nie zdajemy sobie sprawy, osiągając dzięki temu efekt synergii. Jeżeli chcemy pokazać światu w przyszłym roku Polskę i Ukrainę jako bursztynowe kraje, to najpierw musimy spopularyzować bursztyn na naszym podwórku, a współpraca wyszehradzka i polsko-austriacka mogą być ku temu dobrą inspiracją.

Oczywiście w tej kwestii wiele zależy od Ukrainy, z którą organizujemy mistrzostwa. Władze lokalne oraz środowiska bursztynnicze Rówieńszczyzny są zdeterminowane, by Euro 2012 stało się bursztynowymi mistrzostwami, temat ten pojawia się w Równem o wiele częściej niż w Gdańsku. Z drugiej strony, poza Polesiem ta idea nie ma zbyt wielu zwolenników. Bursztyn nie jest znany nawet samym Ukraińcom, a zmienić ten stan rzeczy może właśnie wspomniana już współpraca międzynarodowa (z udziałem samorządowców i organizacji pozarządowych), np. zapoznanie się Ukraińców z doświadczeniami polskiego i austriackiego szlaku bursztynowego.

Czy uda nam się wykorzystać Euro 2012 do promocji bursztynu jako naszej specjalności w Europie? Wszystko w naszych rękach, ale musimy być świadomi, że te piętnaście miesięcy przeleci szybciej, niż nam się teraz wydaje.

Czytany 14301 razy
Jakub Łoginow

Jakub Łoginow – dziennikarz, środkowoeuropejski korespondent kijowskiego tygodnika „Dzerkało Tyżnia”, publicysta morski. Aktualnie mieszka w Bratysławie.

W latach 2007-2008 związany zawodowo z Portem Elbląg. Stąd bierze się jego kontakt z branżą bursztynniczą: był inicjatorem działań na rzecz wykorzystania zasobów bursztynu z planowanego przekopu Mierzei Wiślanej oraz współpracy elbląskiego samorządu z ukraińskimi partnerami przy projektach związanych z bursztynem.

Email Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Skomentuj