plzh-CNenetdelvltnorues

Na początku lat 90., kiedy powstawało Stowarzyszenie Twórców Form Złotniczych, dużo dyskutowaliśmy o tym, jak nazwać naszą dziedzinę złotnictwa. Wielu z nas było artystami plastykami, po szkołach artystycznych, więc uznaliśmy, że najlepszymi nazwami będą: biżuteria artystyczna i złotnictwo artystyczne. Szybko okazało się, że terminu tego zaczyna używać – i nadużywać – coraz więcej firm i osób, często z artyzmem nie mających nic wspólnego.

Z tego powodu w STFZ pojawił się nowy termin: biżuteria autorska, czyli wymyślona/zaprojektowana przez artystę i samodzielnie przez niego wykonana. Wydawało się, że zwłaszcza firmom zatrudniającym pracowników trudno będzie podpiąć się pod to określenie. Nic bardziej błędnego – niedługo potem pojawiły się nawet hurtownie (!) z biżuterią artystyczną i autorską.


Gdy nastała moda na „nawlekanki” – ozdoby wykonywane z kamieni, szkiełek i innych gotowych elementów z „dziurką” przez liczną rzeszę producentów, w Internecie zaroiło się od: autorów, artystów, twórców, projektantów, unikatów, biżuterii autorskiej, artystycznej, itp., itd. Każdy młody człowiek, który posiadł umiejętność trafiania nitką/sznurkiem/żyłką/linką/rzemykiem* (* niepotrzebne skreślić) w dziurkę, stawał się – zwłaszcza po przyjęciu artystycznego pseudonimu – automatycznie „Twórcą Tworzącym Unikatową Autorską Biżuterię Artystyczną”.

Wyjaśniam – nie mam nic przeciwko takiej aktywności. To dobrze, że młodzi ludzie, szukając swojego miejsca w zawodowym życiu, próbują także takiej działalności. Bardzo dobrze, jeżeli realizując swoje pasje, równocześnie sprawiają radość i zadowolenie odbiorcom swojej pracy. Jeszcze lepiej, jeżeli udaje im się przy okazji nabyć wiedzę na temat reklamy, marketingu, handlu czy księgowości. Super, jeżeli to wszystko może być jeszcze źródłem utrzymania. Należy tylko pogratulować. Uważam jednak, że przy tym wszystkim naruszono proporcje tego, czym jest sztuka, proces twórczy, biżuteria oraz złotnictwo. Działając w STFZ na wielu frontach, próbowaliśmy to porządkować, wyjaśniać – z różnym skutkiem.

Od niedawana używam definicji złotnictwa, którą wiele lat temu zamieściłem na forum STFZ: złotnictwo to dziedzina działalności złotnika. Złotnik to osoba, która przy stole złotniczym przy użyciu narzędzi i technik złotniczych wykonuje przedmioty z metali szlachetnych. Należy także dodać, że złotnik, który stosuje inne materiały i techniki, dalej jest złotnikiem, natomiast stosując tylko inne materiały i techniki, nie jest się złotnikiem.

Od jakieś czasu na pytanie, czym się zajmuję, odpowiadam: projektuję i wykonuję biżuterię szlachetną, czyli wykonaną z metali i kamieni szlachetnych. I zastanawiam się, czy to określenie da nam możliwość wyróżnienia się spośród tłumu „twórców biżuterii artystycznej”. I przede wszystkim: na jak długo…?

 

Andrzej Bielak

Andrzej Bielak jest artystą plastykiem, mistrzem złotnictwa, projektantem biżuterii. Przez 20 lat pełnił funkcję prezesa Stowarzyszenia Twórców Form Złotniczych.