wtorek, 09 sierpnia 2011 20:12

Węgierski szlak bursztynowy

Napisał 
Oceń ten artykuł
(2 głosów)
Pozostałości z czasów rzymskich w Sopron Pozostałości z czasów rzymskich w Sopron Fot. Anna Sado

Starożytna Scarbantia i Savaria, czyli dzisiejsze miasta Sopron i Szombathely w zachodnich Węgrzech, to wraz z sąsiednim Carnuntum obowiązkowy cel wycieczki dla każdego, kto interesuje się bursztynem i antyczną historią.

Podróż pełna niespodzianek

Między Dunajem a wybrzeżem Adriatyku szlak bursztynowy za nic ma obecne granice państwowe, wielokrotnie przekraczając granicę austriacko-węgierską. Nic dziwnego, gdyż obecna granica powstała dopiero w 1918 roku i ma dość sztuczny przebieg. W czasach antycznych na tym obszarze znajdowała się rzymska prowincja Panonia, która mimo peryferyjnego położenia odgrywała ogromną rolę w funkcjonowaniu późnego cesarstwa. Przede wszystkim pełniła ona rolę spichlerza Rzymu – tereny Wielkiej Niziny Węgierskiej są niezwykle urodzajne i w przeszłości zaopatrywały w żywność ogromne połacie Imperium. Konsekwencją tego faktu był rozwój handlu oraz powstanie wielu majątków. Nic dziwnego, że węgierska Panonia obfituje we wspaniałe zabytki z czasów antycznych, a tutejsze szlaki handlowe, z racji swego znaczenia, były bardzo dobrze utrzymane. Do tego stopnia, że wiele odcinków starożytnych traktów zachowało się w świetnym stanie do dnia dzisiejszego – co może fascynować, jeśli uświadomimy sobie, jak szybko zużywa się infrastruktura drogowa budowana w dzisiejszych czasach.

Podróż do Panonii to przede wszystkim przygoda, podczas której wiele nas zaskoczy. Bo kto z nas spodziewa się zobaczyć autentyczną rzymską kamienną drogę w samym sercu Europy Środkowej? Jeszcze większe pozytywne zaskoczenie czeka nas w Muzeum Archeologicznym miasta Sopron (czytaj: Szopron), gdzie znajduje się mnóstwo eksponatów, prezentujących życie, zwyczaje i kulturę Rzymian, ludów epoki brązu, plemion celtyckich i innych społeczności zamieszkujących tereny obecnych zachodnich Węgier.

Pozytywnie zaskoczy nas również coś innego: przede wszystkim Sopron i Szombathely to zupełnie inne Węgry niż te, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Przyznacie Państwo, że Sopron nie należy do znanych wśród Polaków miejsc na Węgrzech, o wiele bardziej popularne są Budapeszt, Eger, Balaton czy Hajduszoboszlo. Tymczasem to właśnie on jest najlepiej zachowanym i najbardziej zabytkowym miastem na Węgrzech. Według szacunkowych źródeł, w tym mieście znajduje się aż jedna trzecia węgierskich zabytków z epoki średniowiecza. Wynika to z faktu, że Sopron jako jedno z niewielu miast dzisiejszych Węgier uniknął zniszczeń tureckich, które spustoszyły niemal cały kraj. I o ile w Budapeszcie i większości innych węgierskich miast zabytki są stosunkowo młode (zabudowa centrum stolicy jest przeważnie XIX-wieczna), to w Sopronie i Szombathely możemy się poczuć jakby żywcem przeniesieni do czasów jeśli nie antycznych, to przynajmniej średniowiecznych, z domieszką renesansu i baroku.

Sopron – bursztynowa stolica Węgier

W czasach antycznych na miejscu dzisiejszego Sopronu znajdowała się rzymska osada Scarbantia, o której po raz pierwszy wspomniał Pliniusz Starszy. Scarbantia otrzymała prawa miejskie pod koniec I wieku naszej ery i błyskawicznie rozwijała się jako miasto handlowe. Pozostałości Scarbantii nie są co prawda rozlegle, ale mimo to warte zobaczenia. Przede wszystkim jest to wspomniany już fragment szlaku bursztynowego. Natomiast zabytki ruchome z czasów antycznych są prezentowane w położonym po sąsiedzku Muzeum Miasta Sopron. Do najważniejszych znalezisk można zaliczyć posągi Juno, Jupitera i Minerwy z białego marmuru, pochodzące z II wieku.

Starówka Sopron jest jedną z najpiękniejszych na Węgrzech. Większość kamienic zachowała oryginalne fasady, a w ich wnętrzu mieszczą się siedziby wielu miejskich muzeów. Zaletą tego miasta jest również świetna gastronomia i względnie niskie ceny – dobry obiad można tu zjeść już za 7 euro. Ze względu na bliskość Austrii, najłatwiej jest się tu porozumieć po niemiecku, a w większości sklepów i restauracji honorowana jest zapłata w euro.

Charakterystyczną cechą Sopronu jest jego położenie – w półenklawie, otoczonej z trzech stron terytorium Austrii. Sopron był naturalnym centrum dzisiejszego Burgenlandu, który do 1919 roku należał do Węgier a po pierwszej wojnie światowej przypadł Austrii. W plebiscycie mieszkańcy Sopronu i okolic zdecydowali jednak, w przeciwieństwie do innych mieszkańców regionu, o chęci przynależności do Węgier – stąd tak dziwny przebieg granicy. Ze względu na te tradycje oraz na położenie geograficzne, Sopron warto zwiedzać „w pakiecie” wraz z sąsiednim Burgenlandem, gdzie na uwagę zasługuje szczególnie: stolica kraju Eisenstadt (60 km od Sopronu), ogromne Jezioro Nezyderskie, antyczna Villa Rustica oraz wystawa bursztynu w wiele mówiącej miejscowości Bernstein.

Rzymskie zabytki są wszędzie

Podążając szlakiem bursztynowym na południe, trafimy do Szombathely – dziś 90-tysięcznego miasta, podobnie jak Sopron położonego niedaleko Austrii. Szombathely zostało założone w 43 roku naszej ery przez cesarza Klaudiusza I jako Savaria. Najważniejszym zabytkiem antycznym jest Romkert, czyli Ogród Ruin. Znajduje się tu między innymi skrzyżowanie dróg z czasów rzymskich, w tym interesującego nas szlaku bursztynowego. Warto również zobaczyć pozostałości antycznej świątyni Izydy, a także drobne relikty wczesnochrześcijańskiej bazyliki św. Kwiryniusza.

Chociaż Sopron i Szombathely są niewątpliwie ikoną węgierskiego szlaku bursztynowego, na tych miastach antyczne zabytki się nie kończą. Rzymskie relikty można znaleźć praktycznie na całym obszarze Węgier, w tym również w stołecznym Budapeszcie. Warto również pamiętać, że szlak bursztynowy miał wiele odnóg, a jedna z nich prowadziła również przez obszar dzisiejszego Budapesztu, a następnie przez dzisiejszą środkową Słowację i Kraków.

Do tej tradycji nawiązuje szlak bursztynowy Greenways, łączący Budapeszt z Krakowem, przez Bańską Bystrzycę i Orawę. Ta inicjatywa jest bardziej nastawiona na promocję turystyki rowerowej i agroturystyki, niż na działania stricte związane z bursztynem, ale mimo to jest warta uwagi – zainteresowanych odsyłam na stronę: www.szlakbursztynowy.pl

Czytany 29929 razy
Jakub Łoginow

Jakub Łoginow – dziennikarz, środkowoeuropejski korespondent kijowskiego tygodnika „Dzerkało Tyżnia”, publicysta morski. Aktualnie mieszka w Bratysławie.

W latach 2007-2008 związany zawodowo z Portem Elbląg. Stąd bierze się jego kontakt z branżą bursztynniczą: był inicjatorem działań na rzecz wykorzystania zasobów bursztynu z planowanego przekopu Mierzei Wiślanej oraz współpracy elbląskiego samorządu z ukraińskimi partnerami przy projektach związanych z bursztynem.

Email Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Skomentuj