czwartek, 09 grudnia 2010 22:41

Między Rzymem a Bałtykiem, czyli austriacki szlak bursztynowy Wyróżniony

Napisał 
Oceń ten artykuł
(3 głosów)
Park archeologiczny w Carnuntum Park archeologiczny w Carnuntum fot. Jakub Łoginow

Austria z pewnością nie jest krajem, który kojarzy się nam z bursztynem. Mimo to austriacka wersja szlaku bursztynowego należy do najbardziej atrakcyjnych turystycznie i najlepiej przygotowanych pod względem marketingowym. W odróżnieniu od szlaku bursztynowego na Morawach, który bursztynowy jest tylko z nazwy, Austriacy dużo informują o „złocie Północy” oraz o Pomorzu i polskich miastach (Gdańsk, Kalisz) – a nie tylko o atrakcjach na swoim odcinku szlaku.

Carnuntum – potężne miasto, które żyło z bursztynu

Kluczem do rozważań o austriackim szlaku bursztynowym jest dawna stolica rzymskiej prowincji Panonia. Carnuntum znajduje się nad Dunajem, między Wiedniem a Bratysławą (bliżej Bratysławy niż Wiednia), u podnóża jedynego austriackiego fragmentu Karpat – Hainburskich Wierchów.

W miejscowości Petronel-Carnuntum znajduje się obecnie park archeologiczny, w którym na autentycznych starożytnych fundamentach odtworzono fragment tego niezwykłego rzymskiego miasta. To właśnie odróżnia współczesne Carnuntum od innych podobnych zabytków rzymskich w tej części Europy, które tak naprawdę są jedynie zarysami fundamentów, niezbyt ciekawymi z turystycznego punktu widzenia. Austriacy natomiast zbudowali repliki rzymskich domów i obiektów gospodarczych, posługując się materiałami i technologią stosowaną w tej epoce – co było niełatwym zadaniem. Wszystko oczywiście na podstawie autentycznych dokumentów, pod pilnym okiem konserwatora zabytków.

Park archeologiczny Carnuntum jest niezwykły również dlatego, że inaczej niż w klasycznym muzeum wszystkiego tu można dotknąć, usiąść przy rzymskim stole, a nawet... zjeść rozłożone na stołach jabłka i winogrona. Przechadzając się po wnętrzu rzymskiego domu, mamy wrażenie, że jego mieszkańcy dopiero przed chwilą wyszli, np. do amfiteatru. Zresztą w Carnuntum możemy spotkać „Rzymian” w strojach z epoki – wśród nich studentów szkół konserwacji zabytków, którzy pieczołowicie pracują nad rozbudową parku (ciągle odkrywane są nowe fundamenty i rekonstruowane są nowe obiekty). Każdy obiekt jest dokładnie opisany, tablice informacyjne są w języku niemieckim, angielskim i słowackim.

Park archeologiczny jest otwarty od marca do końca października. Ponadto w sąsiedniej wiosce Bad Deutsch – Altenburg mieści się Muzeum Carnuntum (wstęp na ten sam bilet). Zgromadzone jest tam mnóstwo zabytkowych przedmiotów z czasów rzymskich znalezionych na wykopaliskach na terenie obozu Carnuntum. W tym również... podróbki bursztynowej biżuterii. Całość dopełnia kilka osobnych zabytkowych obiektów w okolicach: amfiteatr, starożytna brama wjazdowa (dziś stojąca samotnie pośrodku pola), ruiny dawnej świątyni i umocnień granicznych.

Na granicy z barbarzyńską Północą

Dlaczego Carnuntum poświęciliśmy tyle uwagi? Jak wiemy, istotą szlaku bursztynowego jest to, że łączył on Rzym z wybrzeżem Bałtyku i służył wymianie handlowej Imperium Rzymskiego z plemionami Północy. Przy tym na terenach rzymskich trakt był dobrze utrzymany i bezpieczny, a za granicami Imperium była to sieć zarośniętych ścieżek, po których niebezpiecznie było się poruszać.

Tereny dzisiejszej Dolnej Austrii to właśnie najbardziej intrygujący fragment szlaku bursztynowego, leżący na granicy Imperium Rzymskiego. Carnuntum było elementem potężnych umocnień granicznych Limes Romanum, dla obrony których funkcjonował tu ogromny obóz wojskowy. Ale nie samą wojną Carnuntum żyło – znajdowało się tu również cywilne miasto, bardzo bogate i rozległe, które żyło m.in. z handlu z innymi niż rzymskie plemionami, w tym również z handlu bursztynem.

Projekt „Austriacki szlak bursztynowy”

Do tej intrygującej przeszłości nawiązuje projekt „Austriacki szlak bursztynowy”, którego celem jest popularyzacja wśród społeczeństwa tego kraju wiedzy o bursztynie oraz o historycznych związkach Austrii ze szlakiem bursztynowym. Autorem projektu jest Richard Resch – austriacki historyk i project-manager, który od wielu lat prowadzi badania nad starymi kupieckimi szlakami, przebiegającymi przez terytorium dzisiejszej Austrii.

Głównym elementem projektu jest strona internetowa www.bernsteinstrasse.net, dostępna w języku niemieckim i angielskim. W projekt zaangażowany jest zespół ludzi z niewielkiego miasteczka Poysdorf, leżącego w północnej części Dolnej Austrii, w połowie drogi między Wiedniem a Brnem, niedaleko czeskiej i słowackiej granicy.

Co wyróżnia Bernsteinstrasse od podobnych tego typu projektów, takich jak choćby Morawski Szlak Bursztynowy? Porównanie austriackiego i czeskiego wariantu szlaku bursztynowego nie jest przypadkowe – mamy tu do czynienia z zupełnie przeciwstawnymi strategiami marketingowymi. O ile Czesi jedynie wykorzystali markę szlaku bursztynowego do promocji wyłącznie własnych zamków i miasteczek, zupełnie nie popularyzując wiedzy o bursztynie i Pomorzu, to Austriacy postąpili na odwrót. Na stronie www.bernsteinstrasse.net można znaleźć wiele wyczerpujących informacji o właściwościach bursztynu bałtyckiego, możemy tu przeczytać o atrakcjach turystycznych Gdańska, Kalisza i innych polskich miast, czego zupełnie nie znajdziemy u Czechów.

Oprócz samej strony internetowej, do działań popularyzujących bursztyn w Austrii można zaliczyć np. nakręcenie filmu o szlaku bursztynowym, który był emitowany 11 września 2010 na popularnym kanale austriackiej telewizji ORF-2. Nie zapomniano również o promocji bursztynu wśród dzieci: warto tu wspomnieć o bursztynowej maskotce Betty Bernstein, wędrującej po wioskach i miasteczkach Dolnej Austrii oraz po Wiedniu. Czytelnicy, którzy znają język niemiecki, mogą się zapoznać z Betty Bernstein bliżej na stronie internetowej: http://www.betty-bernstein.at/

Możliwości dla współpracy

Porównując działania aktywistów z Poysdorfu z innymi bursztynowymi projektami w Europie Środkowej, można całkiem sprawiedliwie przyznać Austriakom palmę pierwszeństwa. Wydaje się, że od Austriaków mogą się wiele nauczyć nie tylko czescy czy słowaccy koledzy, realizujący podobne projekty, ale w wielu przypadkach również np. samorządowcy z południowej Polski. Już sama analiza informacji zawartych na wzmiankowanych powyżej stronach internetowych pokazuje wyraźnie: Dolna Austria jest o wiele bardziej świadoma jej bursztynowego dziedzictwa niż Małopolska czy Dolny Śląsk, nie wspominając już o słowackiej Orawie, Kysucach czy Bratysławie.

To wszystko sprawia, że także z punktu widzenia polskich bursztynników oraz władz „bursztynowych” miast (np. Gdańsk, Sopot) warto bliżej zainteresować się współpracą z tym środowiskiem. Najważniejszą sprawą wydaje się być „zabursztynienie” wspomnianego już Carnuntum – chociaż to dawne rzymskie miasto w dużej mierze żyło z handlu bursztynem, w parku archeologicznym w Petronel-Carnuntum ani w rzymskim muzeum w Bad Deutsch – Altenberg goście nie znajdą o tym praktycznie żadnej wzmianki. Warto zaznaczyć, że są to tereny raczej prowincjonalne, więc pojawienie się w tych miejscowościach czegoś na kształt wystawy gdańskiego bursztynu z pewnością spotkałoby się z ogromną przychylnością miejscowych samorządów i menedżerów kultury. Można byłoby liczyć również na wypromowanie tego wydarzenia w austriackich mediach, a ponieważ Carnuntum i Hainburg nad Dunajem leżą zaledwie 30-40 km od Wiednia, przyjazd dziennikarzy prestiżowych ogólnoaustriackich mediów na ewentualną wystawę gdańskiego bursztynu w Hainburgu nie stanowiłby żadnego problemu (to tylko 40 minut jazdy samochodem lub kolejką podmiejską).

Taką wystawę gdańskiego bursztynu warto zorganizować nie tyle w samym Carnuntum (tam nie ma za bardzo gdzie – pomieszczenia muzeum są za małe), co w sąsiednim miasteczku Hainburg nad Dunajem, które pełni rolę centrum urbanistycznego dla tego rejonu. Idealnie się do tego nadają pomieszczenia „Fabryki Kultury” – Kulturfabrik, w którym przewidziano miejsce zarówno dla wystaw czy wernisaży, jak i dla różnego rodzaju konferencji czy sympozjów.

Czytelnikom zainteresowanym bliżej tymi terenami, polecam artykuł o Hainburgu i okolicach:
Hainburg nad Dunajem - podbratysławski Kazimierz Dolny

 

Czytany 32132 razy
Jakub Łoginow

Jakub Łoginow – dziennikarz, środkowoeuropejski korespondent kijowskiego tygodnika „Dzerkało Tyżnia”, publicysta morski. Aktualnie mieszka w Bratysławie.

W latach 2007-2008 związany zawodowo z Portem Elbląg. Stąd bierze się jego kontakt z branżą bursztynniczą: był inicjatorem działań na rzecz wykorzystania zasobów bursztynu z planowanego przekopu Mierzei Wiślanej oraz współpracy elbląskiego samorządu z ukraińskimi partnerami przy projektach związanych z bursztynem.

Email Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

1 komentarz

  • Link do komentarza Zbigniew Cwołek sobota, 10 stycznia 2015 18:46 napisane przez Zbigniew Cwołek

    Przejechaliśmy z żoną na rowerach szlak rowerowy nr 5 od granicy polsko-czeskiej przez całe Czechy, do granicy czesko-austriackiej aż do miejscowości Orth a.d. Donau w Austrii. I tu skończył nam się zakres mapy z przebiegiem tej trasy. Czy mogę uzyskać informację o dalszym przebiegu tego szlaku???
    Pozdrawiam
    Zbigniew Cwołek.

Skomentuj

Reklama