plzh-CNenetdelvltnorues
Podróżowanie rzecz piękna. Podróże kształcą. 1800 turystów angielskich nie może się wydostać z wakacji w Hiszpanii, bo ich biuro podróży - nie pamiętam: czy uciekło w krzaki, czy zbankrutowało? Na jedno Anglikom wychodzi. Koleżanka moja kupiła sobie lot do Tajlandii u przewoźnika, którego nie było. Podobno i Polacy utknięci są gromadnie gdzieś na wakacjach daleko od szosy... Podróżowanie, proszę Państwa, mimo JUMBO JET'ów i globalnej sieci – niebezpieczne jest, jak za mrocznego średniowiecza: bo nigdy nie wiesz, jaki błędny rycerz spuści Cię do fosy... Strach wyruszać w drogę i właściwie nie potrzeba. Ja – jak ogólnie wiadomo – stacjonarna jestem. I podróżuję inaczej.

I tak w piątek 12 września napodróżowałam sobie w miejscu. I przeżyłam FLAMENCO POD SYNAGOGĄ. Ani Hiszpania, ani Jeruzalem, ale centrum Wrzeszcza. "SFERA" – to galeria biżuterii unikatowej Lilki i Jana Pomianowskich. I u nich – gościnnie – Małgorzata Mieleszko-Myszka, która nie dość, że artystką jest dyplomowaną, po ASP warszawskiej i rzeźbiarką z rąk prof. Adama Myjaka – to jeszcze porywająco śpiewa flamenco. Artystka pokazała kolekcję naszyjników i bransolet, pachnących prekolumbijską Ameryką i słowiańską logiką. Kocha labradoryt, ale teraz romansuje z bursztynem. Bawi się eklektycznie, zestawiając różne materiały, kamienie, drewno i bursztyn z ręcznie klepanym na kowadełku metalem. Jeden z takich naszyjników 26 czerwca tego roku otrzymała Celine Dion podczas swego koncertu na krakowskich Błoniach. Miło – to wzbogaca dossier artystki zarówno jednej, jak i drugiej:)

I jeszcze to flamenco, które nam podarowała podczas wernisażu! Małgosia Myszka śpiewała jak Grande Seniora z Andaluzji. A Donia Beata Jasnoch tańczyła w kobaltowych błękitach i czerwieniach, wystukując opowieści o AMOR O MUERTE karminowymi pantofelkami. A tu centrum Wrzeszcza, przy Grunwaldzkiej, deszcz i zimno jak skurczybyk – a my w gorącej Andaluzji. No bosko, no bosko – tym dosłowniej, że pod synagogą. Flamenco u stóp synagogi – jakież to ekumeniczne! Sewilla i Jerozolima, Shalom i Amor o Muerte. Widzicie ten obrazek? Błękitno karminowa tancerka, ognista gitara a nad tym piękna sylweta synagogi. I ja sobie myślę wtedy: gdzie ja jestem? gdzie ja jestem? A tu deszcz zacina we Wrzeszczu, a my w Andaluzji. I takie podróże ja lubię! Więc Biuru Podróży Pomianowskich, czyli galerii SFERA, dziękuję za tą wirtualną przejażdżkę, zwłaszcza, że miałam tego dnia bardzo niewygodne buty.

Zdjęcia biżuterii Małgorzaty Mieleszko-Myszki. Fot. Zofia Pomianowska