plzh-CNenetdelvltnorues
W pracach niemieckiej projektantki Ulrike Strempel odnajdziemy delikatność i zmysłowość - takie też są jej prace z bursztynem wykonane w czasie międzynarodowych warsztatów bursztynniczych.

"Przede wszystkim zainspirowała mnie sama żywica, z której wiele milionów lat temu powstał bursztyn. Kamienie, które wybrałam do obróbki, miały kształt ściętej na górze kropli. Moja ingerencja w ich naturalny kształt była nieznaczna – za wyjątkiem miejsca cięcia, które jest szlifowane, kamienie pozostały matowe. I właśnie to miejsce jest jak małe okienko, przez które można zajrzeć do ich wnętrza. Z takich kamieni powstał kolczyk i dwa pierścionki.

Podczas obróbki bursztynu wydziela się bardzo wyraźny zapach żywicy. Poszłam dalej tym tropem i na tej bazie skojarzeniowej powstała kolejna praca – model flakonu perfum. Wybrany przeze mnie kawałek bursztynu zawierał naturalne kanały, które można wypełnić płynem. Funkcję korka pełnią swego rodzaju „macki”; pozostałe sznurki są na stałe połączone z kamieniem. Również w przypadku tego „naturalnego” flakonu inspiracją był zapach bursztynu. Chciałam także zachować naturalny układ kanałów – w normalnych warunkach byłyby one najprawdopodobniej usunięte jako nieprzydatne.

Wizytę w Gdańsku wspominam bardzo miło, choć była ona dość stresująca: program był bardzo napięty, a czasu na wykonanie zadania zdecydowanie zbyt mało, bo tylko niepełne 5 dni. Dla mnie to niewystarczająco, aby w spokoju przemyśleć temat i jak najlepiej podejść do nowego dla mnie materiału. Mam wrażenie, że właściwie dopiero teraz – z całym bagażem dotychczasowych bursztynowych doświadczeń – jestem gotowa, by podołać temu zadaniu. Mam nadzieję, że pozostaną one na długo w mojej pamięci i kiedyś jeszcze będę mogła je wykorzystać w moim warsztacie.

Cieszy mnie, że mimo braku czasu i panującego zamieszania, udało nam się stworzyć ciekawą, pełną humoru i lekką biżuterię – atmosfera w grupie była bardzo dobra. Jestem przekonana, że każdy z nas wiele skorzystał w ciągu tego tygodnia w Gdańsku. Choć nie mieliśmy zbyt wiele czasu na zwiedzanie miasta, udało nam się zobaczyć wystawę „Drogi do wolności” – i to ona pozostanie moim najbardziej intensywnym gdańskim przeżyciem."