plzh-CNenetdelvltnorues
Trend Book 2012+: Agata Krawczyk, bransoleta ze skóry i bursztynu

Wykładowca w gdańskiej ASP, autor wielu publikacji na temat wzornictwa, projektant biżuterii współpracujący z wiodącymi firmami. Od wielu lat przekonuje, że bez dobrego, nowoczesnego wzornictwa nie ma przyszłości. Dlaczego?

Od wielu lat mówisz o roli wzornictwa w biżuterii i przekonujesz, że bez dobrego designu nie ma przyszłości. Czy Twoje wysiłki przyniosły widoczne efekty?

Ostatnio słowo wzornictwo mocno się zdewaluowało. Wszystko jest dzisiaj designowane, tuningowane i chyba sam design zaczął być traktowany bardziej jako funkcja rozrywki, niż poważna działalność zmierzająca do projektowania i wdrażania innowacyjnych rozwiązań, które zmieniają nasze otoczenie. W zakresie wzornictwa biżuterii sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana. Od kilku lat mamy do czynienia ze stagnacją spowodowaną z jednej strony ciągłym przepowiadaniem kryzysu, z drugiej zaś ze wzrostem cen metali szlachetnych – co akurat staje się realnym potwierdzeniem owego mitycznego kryzysu. Dodatkowym czynnikiem jest zauważalna zmiana nawyków konsumenckich: dla dzisiejszych użytkowniczek biżuteria przestała być koniecznym elementem wizerunkowym. Wszystko to powoduje, że dobrej jakości produkty, wykonane ze szlachetnych materiałów i niewarunkowane sezonową modą, zrobiły się zbyt drogie i mało atrakcyjne w porównaniu z innymi możliwościami wydatkowania porównywalnych pieniędzy. Być może to jest przyczyną najbardziej niepokojącego zjawiska, jakim jest zanikanie konsumenckiego „środka” – na rynku obecne są już tylko albo niby ekskluzywne marki o bezsensownie przewartościowanym logo, albo tania galanteria. W obydwu przypadkach ani design, ani parametr jakościowy nie mają żadnego znaczenia. Mimo że nie jestem tego tak bezkrytycznie pewien, jak jeszcze kilka lat temu, to jednak wciąż uważam, że design ma przyszłość – także w biżuterii – dlatego warto kształcić projektantów, systematycznie edukować odbiorców, pokazywać dobre wzorce mądrego, zorientowanego w przyszłość wzornictwa. Należy także prowadzić krytyczny dialog z dotychczasową tradycją – również z powodów edukacyjnych – rozszerzając ściśle branżowe i często zdezaktualizowane kryteria ocen oraz porównując dokonania projektantów biżuterii w kontekście projektowania produktu w ogóle.

Takie szeroko pojęte funkcje edukacyjne ma pełnić także Trendbook, którego jesteś autorem. Jaki cel przyświeca tej publikacji? Na ile mogą z niej skorzystać producenci biżuterii?

Producenci biżuterii mogą przyjrzeć się dokładnie potencjałowi kreatywnemu poszczególnych projektantów i zatrudnić ich w swoich firmach. Jeszcze kilka lat temu zabrzmiałoby to jak niezły dowcip, ale właśnie jedna z pierwszych absolwentek projektowania biżuterii gdańskiej ASP, zauważalnie obecnych w ubiegłorocznej publikacji, jest aktualnie projektantką w jednej z trójmiejskich firm, a kilkoro innych przymierza się do samodzielnej działalności projektowej lub kontynuuje studia w uczelniach holenderskich i brytyjskich. Oczywiście zdaję sobie sprawę z oczekiwania części branży, że publikacja powinna dostarczać darmowych projektów do bezpłatnego splagiatowania naszym rozleniwionym producentom, więc z punktu widzenia tak doraźnych potrzeb może być dla nich bezużyteczna. Adresatem albumu – zakładając, że ma on pełnić funkcję promującą współczesny design z bursztynem – są galerie, instytucje związane z wzornictwem, dziennikarze piszący o designie a przy tym nie tylko o złotnictwie, topowi projektanci produktu, którzy wyznaczają standard jakościowy w tej dziedzinie, ośrodki akademickie w Polsce, Europie i wybranych miejscach na świecie. Chcemy w ten sposób dotrzeć do środowisk opiniotwórczych spoza zamkniętego, branżowego światka, pokazując, że bursztyn to nie tylko pospolite koraliki i otoczaki owinięte taśmą blachy, ale że powstają z niego również unikatowe, autorskie, wizerunkowe produkty wpisujące się we współczesne trendy stylistyczne. Żeby obraz nie był fałszywy – bo przecież 90 procent polskiej produkcji bursztynniczej to właśnie koraliki i bryłki z przyklejoną agrafką – do współpracy przy realizacji prototypów przez studentów gdańskiej ASP zaprosiliśmy wiodące trójmiejskie firmy i pracownie, licząc – nie bez potwierdzonych już w praktyce nadziei – że uda się w ten sposób stworzyć samonakręcający się mechanizm współpracy projektantów i producentów. Dotychczas po obu stronach istniało wiele niezrozumienia: producenci mieli wobec projektantów dość usługowe oczekiwania dotyczące „wzorów”, a nie wzornictwa, natomiast projektanci mocno roszczeniową postawę. Liczę, że tego rodzaju eksperyment pozwoli obu stronom wypracować zasady wzajemnej współpracy i zrozumieć swoje potrzeby, pozwalając oswoić się producentom również z nowymi materiałami i współczesnymi, cyfrowymi technologiami prototypowania, a studentów nauczyć kompromisu. Zakładam, że efektem takiej kooperacji będzie corocznie powiększająca się kolekcja bursztynowej biżuterii, która  zacznie się przyczyniać do systematycznej budowy nowego wizerunku bursztynu nieobciążonego stereotypem obciachowego folkloru. „Trendbook” jest właśnie pretekstem do tego, aby w Trójmieście wreszcie mogły powstawać nowoczesne produkty z bursztynem i być komunikatem zrozumiałym dla profesjonalistów zajmujących się designem na świecie.

Obciachowy wizerunek bursztynu powoli się modernizuje, choć trudno będzie wykorzenić stereotypy i to po obu stronach. Kupujących, którym źle się kojarzy z wielu powodów, i producentów, którzy z uporem maniaka „promują” go jako kamień magiczny.

I do tego właśnie potrzebny jest odważny design. Naprawdę wierzę w edukację. Cierpliwa promocja współczesnych rozwiązań stylistycznych biżuterii z bursztynem to jedyny sposób, żeby przezwyciężyć skojarzenia z tanią konfekcją dla targetu „60+”. Uparte promowanie bursztynu dla samego bursztynu i jego rzekomych magicznych właściwości jest bezcelowe, zwłaszcza za granicą. Legenda bursztynu jest tak samo fascynująca jak szmaragdu, szafiru, turmalinu, bambusa, bawełny, bananów i miliona innych rzeczy. Jeżeli elementem promocji bursztynu nie będzie współczesny, przyzwoicie zaprojektowany, wysokojakościowy produkt, to wszystkie te legendy będą tylko ludowym bajaniem z ulicy Mariackiej – zresztą akurat tam ma to nawet swój urok, ale niestety tylko tam. Jeżeli jednak bursztynnictwo nie ma być tylko turystycznym gadżeciarstwem, potrzebna jest mądra promocja wykraczająca poza skojarzenia z przyciągającym okruszki magicznym kamyczkiem i zakładająca nieco dłuższą perspektywę rozwoju niż tylko tu i teraz.

Na ile absolwenci ASP są przygotowani do myślenia o wzornictwie biżuterii w kontekście szerszego odbiorcy? Niewątpliwie wiele się w tej dziedzinie zmieniło, ale trudno nie odnieść wrażenia, że dla nich najwyższą wartością jest projektowanie unikatów.

Tutaj mogę powołać się na trzyletnie już doświadczenia Pracowni Projektowania Biżuterii na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Pracownia istnieje na Wydziale Architektury i Wzornictwa, więc niejako z automatu przygotowuje studentów do działania w kategoriach rynkowych. Ma to również swoje złe strony, bo projektant nastawiony wyłącznie na działalność usługową rzadko bywa kreatywny, dlatego „unikaty” czy projektowanie konceptualne, związane ze sztuką, to ważny aspekt edukacji, pozwalający przełamywać standardy i umożliwiający wdrażanie prawdziwych innowacji. Taka droga wydaje się studentom atrakcyjniejsza, ale na pewno dzisiejsi absolwenci gdańskiej ASP poradzą sobie również w zakresie wzornictwa seryjnego. Technologie rapid prototyping, będące obecnie podstawowym narzędziem wdrażania prototypów, to umiejętność, którą posiada każdy absolwent, a że jest to tylko narzędzie, więc nieustannie najważniejszym doświadczeniem jest metodyka projektowania. I dlatego wciąż warto studiować na ASP, co jest jednak dość optymistycznym podsumowaniem wyjściowego pytania: „Czy design ma przyszłość?”

Wernisaż wystawy „Amber Trends 2012”, prezentującej kolekcję bursztynowej biżuterii autorstwa studentów gdańskiej ASP, planowany jest 22.03.2012 podczas targów Amberif.


Polecamy:

Trendy stylistyczne w Trendbook 2012+
Bursztyn jest częścią światowego designu - rozmowa ze Sławomirem Fijałkowskim