plzh-CNenetdelvltnorues
Gra w kapsle - projekt Piotra Tołkina nagrodzony w Amberif Design Award 2012

Piotr Tołkin, młody projektant, laureat Nagrody Srebrnej w konkursie Amberif Design Award, o nagrodzonej pracy i chęci uwolnienia bursztynu od krzywdzących, stereotypowych skojarzeń.

Kiedyś dzieciaki grały kapslami z butelek od piwa, rzadziej coca-coli – dziś nawet one są bardziej designerskie. Pańska nagrodzona w konkursie Amberif Design Award koncepcja to gra w bursztynowe kapsle – skąd taki pomysł?

Pomysł kryje się w temacie konkursu i w jego opisie. Starałem się oddać radość, którą mimo kryzysu można odnaleźć w bardzo prostych rzeczach. Właśnie stąd te kapsle – gra, którą pewnie każdy z nas pamięta jeszcze z podwórka, która, mimo swojej prostoty, dawała całą masę radości. Dlaczego nie zrobić jej w wersji lux? Gdy ludzie mają już dość podwyżek i ciągłego straszenia kryzysem, czemu nie wziąć bursztynów i nie pograć nimi w „kapsle”?

To chyba jednak spora ekstrawagancja... Ale ten konkurs to z pewnością również okazja, by bursztyn – dotychczas kojarzony z biżuterią babci, nabrał nowych znaczeń. Jak młodzi designerzy postrzegają ten „stary” kamień?

Racja, jest to ekstrawagancja, ale to tylko koncepcja – próba odpowiedzi na temat konkursu N:JOY! Bursztynem interesuję się od bardzo dawna: już jako kilkunastoletni chłopak uwielbiałem ten kamień i jednym z najprzyjemniejszych sposobów spędzania wolnego czasu było dla mnie szukanie bursztynu na plaży i wyobrażanie sobie tego, co ma w środku. Tuż po maturze miałem okazję nauczyć się obróbki bursztynu i srebra, więc moja chęć poznania jego wnętrza została zaspokojona. To, co w nim ujrzałem, spowodowało, że straciłem głowę dla tego kamienia. A co myślę o stereotypach? Łatka „biżuterii babci” jest bardzo krzywdząca. O tym zresztą „mówiłem” na zeszłorocznym konkursie ADA, gdzie użyłem bursztynu do ozdobienia słuchawek – a jest to, o ile mi wiadomo, całkowicie nowatorskie zastosowanie tego “babcinnego” kamienia. Bursztyn postrzegam w charakterze wielkiej tajemnicy – każdy kawałek jest inny, każdy skrywa pewne sekrety, każdy ma w sobie niespotykane nigdzie indziej piękno i ciepło. Jest to także idealny materiał do pracy projektowej. Jako jedno z podstawowych zadań stawiam sobie uwolnienie bursztynu od stereotypowych skojarzeń: bursztyn = przestarzałe i niemodne.

Zaskakujące jest to, że niezależnie od wieku projektanci cenią sobie w bursztynie te same cechy: piękno, ciepło, tajemniczość. Jak Pan chce uwalniać ten kamień od stereotypów?

To pytanie jest trudne, ponieważ zmusza mnie do wykreowania wizji całego procesu, który może trwać latami, a na ścieżkę którego dopiero wchodzę. Na pewno dobrą drogą jest pokazywanie różnorodnych, niecodziennych i nowoczesnych zastosowań dla bursztynu. Jest to w większości praca koncepcyjna, która trafia jednak do szerokiego grona odbiorców – między innymi dzięki ADA i różnym publikacjom. Swego rodzaju „pracą u podstaw” jest dbałość o to, z czym mam najwięcej styczności: projektowanie i wykonanie biżuterii. W przypadku bursztynowych ozdób większość odbiorców przyzwyczajona jest do sztampy, zwykłości, oklepanego wizerunku. W mojej pracy staram się pokazywać coś nowego, innego, czego próżno szukać w sieciowych sklepach z biżuterią. I choć działam póki co na małą skalę, to już niejednokrotnie mogłem się przekonać, że dbałość o projekt i wytyczanie nowych kierunków dają bardzo dobre rezultaty.

To już druga nagroda w konkursie ADA – w ubiegłym roku otrzymał Pan Nagrodę Bursztynową. Jakie to ma znaczenie dla młodego, początkującego projektanta?

Przeogromne! Motywuje do dalszej pracy i rozwoju, pokazuje, że przyjęty kierunek jest słuszny i doceniany. Zyskuje się pewność siebie w projektowaniu oraz chce się tworzyć więcej i więcej. Dzięki zeszłorocznej nagrodzie zostałem również zaproszony do udziału w wystawie „Designed in Poland” organizowanej przez Polską Agencję Informacji i Inwestycji Zagranicznych S.A, co jest świetną promocją. A tak z całkiem prozaicznego punktu widzenia: dzięki tym nagrodom zyskałem półprodukt niezbędny do dalszej pracy. Pozwoli mi to na zrealizowanie bardziej złożonych projektów bez martwienia się o to, czy aby na pewno wystarczy mi materiału – to duże ograniczenie, gdy jedynym kapitałem początkującego projektanta jest głowa pełna pomysłów. Teraz z niecierpliwością czekam na kolejne tematy konkursowe, gdyż każdy z nich jest fascynującym wyzwaniem, próbą zmierzenia się z własnymi myślami i pomysłami. Pokonywanie kolejnych barier własnej wyobraźni jest właśnie tym, co najbardziej lubię w pracy projektanta.