plzh-CNenetdelvltnorues

Informacja o tym, że w Gdańsku planowane jest stworzenie niezależnego laboratorium bursztynu, które będzie działać w oparciu o normę na bursztyn bałtycki, zaskoczyła bursztynników. Jak jego działalność może wpłynąć na dotychczasowy system certyfikacji?

„Za wcześnie jeszcze, by mówić o szczegółach laboratorium, zwłaszcza że przed nami jeszcze konsultacje społeczne normy Bursztyn bałtycki – klasyfikacja i badania” – twierdzi Robert Pytlos, koordynator ds. bursztynu przy prezydencie Gdańska. Pewne ogólne wytyczne od dawna są już znane, ponieważ powołanie do życia Instytutu Bursztynu, którego zapowiadane laboratorium ma być częścią, już kilka lat temu zostało wpisane w strategię rozwoju Gdańska Delta Bursztynu.

Co wiadomo na ten temat już dziś? Jak informuje Robert Pytlos, obecnie sprawdzane są możliwości pozyskania finansowania tego projektu z Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój, który daje znacznie większe możliwości niż tylko zakup sprzętu. Rozważana jest także opcja zawiązania specjalnego konsorcjum składającego się z inwestorów, którzy mogliby sfinansować jego budowę. „W założeniu Instytut Bursztynu ma być niezależną jednostką działającą zgodnie ze standardami Polskiego Komitetu Normalizacji, gdzie prowadzone będą m.in. certyfikacja, badania i szkolenia, jak również audyt. Zakładamy, że będzie to instytucja pożytku publicznego, której działalność będzie finansowana z bieżących dochodów. Ich nadwyżki będą zaś wydawane na promocję certyfikatów, by informować o ich istnieniu jak najszersze grono odbiorców” – wyjaśnia Pytlos.

Koordynator ma nadzieję, że powstanie Instytutu Bursztynu pozwoli sprofesjonalizować dotychczasowe działania w dziedzinie certyfikacji: „Obecnie dwie organizacje środowiskowe – Międzynarodowe Stowarzyszenie Bursztynników i Krajowa Izba Gospodarcza Bursztynu – wydają certyfikaty autentyczności, ponieważ rośnie zapotrzebowanie na tego typu usługi. Trudno jednak nazwać je niezależnymi autoryzowanymi jednostkami certyfikującymi.”

Jak powstanie Instytutu Bursztynu może wpłynąć na zmianę dotychczasowego status quo? Czy certyfikaty wydawane przez niezależny instytut zyskają większą rangę i wyprą z czasem z rynku certyfikaty sygnowane przez organizacje branżowe? Robert Pytlos uspokaja: „Instytut nie powstaje po to, by komukolwiek zagrażać, tylko by sprofesjonalizować i w pewnym stopniu także skoordynować działania w zakresie certyfikacji. Moim zdaniem, sprawnie działać może on tylko we współpracy z uznanymi ekspertami w dziedzinie badania bursztynu oraz organizacjami bursztynniczymi. Instytut nie jest konkurencją ani dla ekspertów, ani też dla organizacji, więc nie ma najmniejszych podstaw, by traktować go jako zagrożenie, ale tylko i wyłącznie jako ogromną szansę dla rozwoju całej branży bursztynniczo-jubilerskiej w Polsce”.

Czym dokładniej miałby się ten instytut zajmować? Czy będzie tam badany tylko surowiec, czy także półfabrykaty i gotowe wyroby? Jak zostanie potraktowany bursztyn prasowany, z rozpoznaniem którego nawet najlepsi eksperci miewają trudności? „Norma jest tylko na surowiec, ale metoda do jego identyfikacji może być też stosowana do badania wyrobów. Jedna z koncepcji zakłada, że docelowo Instytut Bursztynu poszerzy swój zakres działania również o inne kamienie. Oprócz certyfikacji będą tam prowadzone również badania – mam nadzieję, że ich wyniki w niedalekiej perspektywie czasowej pozwolą uporać się z trudnym tematem bursztynu prasowanego” – twierdzi Robert Pytlos, który w UM Gdańska zajmuje się przygotowaniem wstępnej koncepcji instytutu. Czy oprócz współpracy z polskimi ekspertami w dziedzinie bursztynu planowane jest nawiązanie kontaktów z zagranicznymi fachowcami i międzynarodowymi organizacjami gemmologicznymi? „Nie mam gotowych odpowiedzi na te pytania. Na pewno skorzystamy z doświadczeń członków Światowej Rady Bursztynu. Wiele zależy także od wstępnej koncepcji, która jest obecnie w przygotowaniu, możliwych do pozyskania środków unijnych w pierwszej fazie tworzenie Instytutu, jak również wizji osób, które które będą tam pracowały. Przede wszystkim od dyrektora, którym ja nie zamierzam być” – kończy Pytlos.