plzh-CNenetdelvltnorues
NAC Amber: bursztyn naturalny, białe złoto, diamenty

Czy biżuteria z bursztynem jest dobrem luksusowym? Jeśli tak, co o tym decyduje? Drogocenne surowce? Atrakcyjne wzornictwo? A może sami odbiorcy?   

Jeśli przyjmiemy najprostszą definicję mówiącą, że luksusem jest to, co jest dla danego odbiorcy obiektem pożądania, otrzymamy odpowiedź twierdzącą. Osób, dla których naturalny bursztyn bałtycki jest obecnie przedmiotem pożądania, jest coraz więcej – głównie za sprawą odbiorców chińskich, którzy są w stanie zapłacić krocie, by go mieć. Zwłaszcza pod postacią biżuterii. „Biżuterię ze złota, gdzie naturalny bursztyn stanowi 90 procent całości, sprzedaję w cenie 1000-1500 euro za sztukę. Wiem, że w Chinach sprzedawana jest ona w kilkakrotnie wyższej cenie” – mówi jeden z producentów, który wiele lat temu zaczynał od srebrno-bursztynowej masówki, a dziś z niemałym powodzeniem próbuje sił w sektorze luksusowym.

Ten trend jest coraz bardziej widoczny wśród pomorskich firm specjalizujących się w biżuterii z bursztynem. Głównym powodem są bardzo wysokie ceny surowca, którego większe kawałki są droższe niż złoto, osiągając cenę nawet 40 euro za gram. „Taki kawałek ogląda się wielokrotnie z każdej strony i obmyśla, jak go najlepiej oprawić przy jak najmniejszym ubytku materiału. Bo każde przeszlifowanie to pieniądze zamienione w bursztynowy pył” – mówi Marcin Wesołowski, właściciel firmy NAC Amber. Odbiorcy z Chin najbardziej cenią sobie kulki i oliwki – tu niestety ubytek materiału podczas obróbki jest największy. I gdzieś się to musi producentowi zrekompensować.
Tak drogiego kamienia nie oprawia się już w srebro, tylko w złoto, czasem zdobi diamentami, by dodatkowo podnieść prestiż wyrobu. I uzasadnić wysoką cenę. „Nawet absurdalnie wysoka cena bynajmniej nie świadczy jeszcze o luksusie. Na luksusowy wizerunek wpływają przede wszystkim wysoka jakość, atrakcyjne wzornictwo, rozpoznawalna marka producenta oraz działania marketingowe” – twierdzi Marcin Wesołowski, który właśnie tym czynnikom zawdzięcza rynkowy sukces swojej firmy.

Podobnie widzi ten problem Marta Hryc, doktorantka gdańskiej ASP, zgłębiająca temat projektowania w czasach Internetu, dobrze znająca przy tym branżę bursztynniczą: „Przebrzmiała już definicja luksusu zależącego od użytych materiałów.  Obecnie luksus jest robieniem tego, co nam samym sprawia przyjemność. Czy przyjemne może być kupowanie na wagę towarów, które ktoś koniecznie chce nam sprzedać jako wyjątkowe? Na ten rodzaj braku autentyczności klienci są dziś szczególnie wyczuleni i każda próba sprzedania im wątpliwej jakości produktu, czy to okraszonego diamentami, czy nie, naraża nas na bezpowrotną utratę ich zaufania, którego budowanie powinno być priorytetem. Dziś  każdy, kto zajmuje się bursztynem, powinien sobie zadać pytanie: czy zrobiłem absolutnie wszystko, aby ten produkt był  najlepszej jakości? Chodzi mi o ujęcie w produkcie zarówno autorskiego wzornictwa, będącego odbiciem procesów kulturowych, jak też perfekcji wykonania bazującej na wiedzy i doświadczeniu oraz przemyślanej strategii marketingowej mającej na celu pozyskanie zaufania klienta”.

Producenci dwoją się i troją, by swoim wyrobom z bursztynem nadać luksusowy charakter. Mogą nazywać je jak chcą – o powodzeniu ich wysiłków ostatecznie decydują i tak kupujący…   


Polecamy:


Tylko mądry design ma sens - rozmowa z Martą Hryc