plzh-CNenetdelvltnorues
Jest czy nie ma...?

Bursztynowe eldorado, gorączka bursztynu, bursztynowe żniwa, plaże sobieszewskie pełne bursztynów – takimi nagłówkami karmiły nas przez ostatni miesiąc media. Czy rzeczywiście było tam aż tyle bursztynu?

„Nie będę rozmawiał na ten temat, nie rozumiem tego całego szumu medialnego, tam nie ma żadnego bursztynu” – powiedział mi dziś z poirytowaniem w głosie pracownik Przedsiębiorstwa Robót Czerpalnych i Podwodnych, które wykonywało prace przy pogłębianiu Wisły Śmiałej na Wyspie Sobieszewskiej. I szybko się rozłączył. Jak to nie ma? To czym właściwie podniecały się media przez prawie cały ostatni miesiąc, pisząc o bursztynowym eldorado i rozpalając wyobraźnię wielu domorosłych poszukiwaczy bursztynu? Dziennikarze – w prasie, radio, telewizji – ze szczegółami podawali, jak duże bryły można znaleźć i ile na tym zarobić, dodatkowo podkręcając temat wątkiem Chińczyków wykupujących na pniu cały bursztyn i windujących w ten sposób ceny do granic niemożliwości. Trudno się dziwić, że zadziałało. Przez kilka tygodni pojawiło się tu wielu chętnych do zbierania bursztynu, który „wypływa na plażach wzdłuż całej Wyspy Sobieszewskiej”… Podobno nawet autokarami zjeżdżali, by – jak napisał w komentarzu do jednego z artykułów w Internecie pan Franciszek z Gdańska – zarobić jednego dnia 1640 zł i dorobić do emerytury. Aż szkoda, że to wszystko nieprawda…

„Pogłębiarka pracowała w tym miejscu już po raz kolejny w ciągu ostatnich kilku lat, więc nawet jeśli bursztyn tam kiedyś był, to teraz z pewnością już go nie ma. Oczywiście, zawsze gdzieś jakiś bursztynowy kamyk wyleci, ale to przecież żadne eldorado” – mówi jeden z mieszkańców, który od wielu lat zajmuje się poszukiwaniem i wydobyciem bursztynu. I dodaje: „Na zdjęciach publikowanych w mediach bursztyn w kaszorkach jest czyściutki – ten wypływający z rury jest przybrudzony”.

Więc o co chodzi? Wiele wskazuje na to, że chodzi jak zwykle – o pieniądze. „Ci z wyspy na pewno się cieszą i zacierają ręce, bo przyjedzie tłum zbieraczy, a potem do nich na rybkę” – to kolejny komentarz wskazujący źródło całego zamieszania. Bursztynowe eldorado to podobno genialny pomysł jednego z tamtejszych restauratorów na ściągnięcie „tłumów”, które gdzieś przecież będą musiały nabrać sił do wytężonej pracy przy bursztynowych żniwach…

Bez komentarza.